Ten przepis właściwie powinnam recytować z pamięci. Bezbłędnie. I bezbłędnie piec to ciasto. A jednak jak się za chwilę przekonacie mimo tylu powtórzeń, zjedzonych porcji i prostoty tego przepisu dwa razy udało mi się ciasto zepsuć.

Na przepis trafiłam przypadkiem i w nagłej potrzebie zjedzenia czegoś słodkiego. Owszem może i szybciej było pójść do sklepu, ale ja lubię mieć wpływ na to co jem. Sprawdziłam szafki i zawartość lodówki. Brakowało jajek. Poszukując przepisu na ciasto bez jajek trafiłam na blog pachnący wanilią czyli Arabeska. Stamtąd pochodzi przepis pt. Murzynek błyskawiczny (baz jajek).

To szybkie ciasto jest najczęściej pieczone w moim domu. Szczególnie, gdy jedziemy w góry albo na imprezę biegową. Kilka minut mieszania, kilkadziesiąt pieczenia i można je zabrać w drogę.

O udanych wersjach pisać nie będę – sami wypróbujcie. Dwa razy – choć samej trudno mi w to uwierzyć – zepsułam to ciasto. Za pierwszym razem chyba przez nieuwagę podwoiłam ilość sody oczyszczonej. Może nie byłoby aż tak źle gdybym równocześnie nie zmniejszyła ilości cukru. Ciasto pięknie wyrosło w keksówce. Tylko w smaku było … zbyt wytrawne. Wersja dla koneserów. Mówiąc wprost bez miodu na każdym kawałku byłoby nie do przełknięcia. Na dodatek nieopatrznie poczęstowałam tym ciastem gościa .

Ta wpadka jest wspominana ze śmiechem dość często. Ponad rok później, przy kolejnym pieczeniu znowu pomyliłam proporcje. Tym razem oleju – w moim przypadku oliwy. Tego szklanka, tamtego dwie i tak z rozpędu wlałam prawie szklankę oliwy. Wlałam zamieszałam i już wiedziałam, że coś jest nie tak. Rzut oka na przepis wyjaśnił mi co. Tym razem ciasto uratowała solidna porcja wiórków kokosowych. Ciasto było bardziej wilgotne, tłustsze, ale gdybym się nie przyznała gafa mogła zostać niezauważona. Uff 🙂 Ciasto zostało zjedzone podczas dwudniowego wyjazdu w Tatry, o którym przeczytacie TUTAJ.

A teraz właściwy przepis za Arabeską. Wypróbujcie nie tylko gdy dopadnie Was ochota na coś słodkiego. Aha i jeszcze nazwa. Nie jednak osoba uwierzyła, że to tradycyjny murzynek. Jeszcze jak sypnę ciut więcej cynamonu…

Składniki:

  • 3 szklanki mąki – ja używam razowej do pieczenia chleba,
  • 1 szklanka cukru – w moim wydaniu brązowego,
  • 2 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao,
  • 2 płaskie łyżeczki sody,
  • cukier waniliowy,
  • cynamon,
  • 2 szklanki maślanki,
  • ½ szklanki oleju,
  • 2 łyżki dżemu – ja lubię z powidłami albo z dżemem z czarnej porzeczki.

W misce mieszam wszystkie suche składniki, do tego dodaję mokre. Mieszam łyżką. Piekę w keksówce, posmarowanej masłem i wysypanej mąką. Czas ok. 40 minut, temp. 170 stopni.

Smacznego 🙂