Moja ulubiona księgarnia jest teraz na kanapie. I czytelnia zresztą też. Kupowanie książek, a później ich czytanie pod kocem i z kubkiem gorącej herbaty. Na wszelki wypadek wprowadziłam ograniczenie – 100 zł miesięcznie na ebooki. Dlatego w sobotnie i niedzielne poranki, przy kawie przeglądamy strony z promocjami i decydujemy co kupimy. Na razie trzymam się dzielnie wyznaczonych sobie limitów. Takie to zmiany spowodował w moim życiu czytelniczym czytnik Kindle.

Jak przekonać miłośniczkę papieru do czytnika Kindle

Klik – do koszyka. Drugi klik – do banku. Trzeci klik – czytam!

Dlaczego nikt wcześniej nie uświadomił mi jakie to proste! Żeby nie było – próbowano – ale dopóki sama nie spróbowałam nie wierzyłam. Przecież Piotr Kindla ma już ponad dwa lata. Co mnie przekonało?

Wakacje 2017 r. Lecimy do Włoch. Tani bilet, bagaż podręczny. W małych plecakach musi się zmieścić życie biegaczy, turystów górskich i plażowiczów na dwa tygodnie. Ważę dwie książki w rękach. Wybieram grubszą i z trudem dopycham ją do torby. Piotr zgrywa na czytnik kilka pozycji, a mógłby znacznie więcej. Nie spodoba się, będzie miał nastrój na inną – to będzie czytał coś innego. Ja nie będę miała takiego wyboru. Moja lektura nie była może i zła, ale przewidywalna, a tego nie lubię.

Czwarty regał to już za mało!

Kilka tygodni wcześniej – przygotowuję mieszkanie na wejście ekipy malarskiej. Żeby dało się przesunąć cztery regały książek, trzeba je najpierw wszystkie zdjąć i zapakować do pudeł. Mam cztery ogromne pudła i wypełniamy je po brzegi. Dwa lata temu przybył kolejny regał, bo trzy poprzednie nie udźwignęłyby już nic więcej. Po przerzedzeniu książek, szybko się okazało, że piąty regał też by się przydał. Tyle, że z wielu z tych książek ścieram już tylko kurz. A co będzie jak zaplanuję przeprowadzkę z tymi wszystkimi książkami? Za dużo tego!

Trzeba było podjąć rozsądne decyzje. Do tego najlepszy jest komputer, tabelka w Excelu i wolny wieczór. Podzieliłam książki na te, z którymi nie mam serca się rozstać i te, które powinien ktoś jeszcze przeczytać. Tych ostatnich zebrało się ponad 200. Trafiły na różnego rodzaju aukcje i grupy. Wycenione po 5, 10, 15 zł. Część jeszcze czeka na czytelników, więc zapraszam na kiermasz.

Grosik do grosza – czyli jak nazbierałam na czytnik Kindle

Wszystkie zebrane w ten sposób pieniądze przeznaczyłam na coś niezwykłego – Kindla Voyage. Upolowany z super rabatem na Amazonie.

I to była miłość od pierwszego dotyku! Jedyne czego żałuję, że taka późna!

Czytam już podczas smażenia naleśników, nocą gdy nie mogę spać. Stoję w kolejce do laboratorium – czytam. Przerwa w czasie konferencji – czytam. Teraz mogę wszędzie – nawet w korku! Nie słychać szelestu kartek, a światełko ekranu nikogo nie budzi. Tylko na początku kilka razy złapałam się na tym, że chciałam odwrócić kartkę. Przyzwyczajenie…

Zalety? Czytam szybciej. Nie wiem jeszcze z czego to wynika, ale to raczej nie kwestia oszczędzania czasu na przewracanie kartek. W dwa wieczory spokojnie połknę ponad 200 stron (tyle ma wersja papierowa). Do końca roku przeczytam to czego nie zdążyłam do tej pory. Tym bardziej, że przede mną podróż do Hiszpanii, znowu tani bilet i bagaż podręczny. A ja nareszcie mogę zabrać całą bibliotekę.

Może to jest sposób na promocję czytelnictwa w Polsce?

A tymczasem zmykam do mojej wirtualnej księgarni, bo widziałam fajną promocję! Polecam korzystanie ze strony Świat Czytników. Mnóstwo informacji o promocjach, a na poszukiwane pozycje można ustawić alerty cenowe.