To będzie mój siódmy maraton i pierwszy taki eksperyment – zmęczona tygodniami przygotować postanawiam przekonać się na własnej skórze, jaki wpływ na regenerację ma zimno, czyli krioterapia. Dam się zamknąć w kriokomorze.

Leczenie zimnem czyli krioterapia. To forma leczenia z zastosowaniem temperatury poniżej 0 stopni. To także forma regeneracji dla sportowców. Jako amator biegania decyduję się na krioterapię na 4 tygodnie przed maratonem. 10 razy, po 3 minuty i temperatura poniżej -100 stopni! Ekstremalne doświadczenie.

Strach ma wielkie oczy – tuż przed pierwszym wejściem do kriokomory

Tuż przed wejściem obleciał mnie strach. A przecież przyszłam tu dobrowolnie. Gorzej – bardzo tego chciałam. Przygnała mnie ciekawość, ale i pragnienie szybkiej regeneracji i cudu.

A teraz stoję przed drzwiami, które zamknęły się właśnie za grupą 5 śmiałków i czuję jak oblewa mnie pot. Przecież mam być sucha, nie mogę się pocić – myślę nerwowo i sięgam po papierowy ręcznik.

Wdech nosem, wydech ustami. Chodzimy w kółko, co jakiś czas zmiana kierunku. 2 minuty na pierwszy raz. Nie dotykać się, nie pocierać skóry.

Ufff, dużo tego do zapamiętania. Ale nie ma czasu na myślenie, bo właśnie znowu buchnęła para i z oparów wynurza się pięciu śmiałków. Teraz my. Wdech nosem – wydech ustami – wdech nosem…

Kriokomora – pierwsze wrażenia

Drzwi się otworzyły – poczułam chłód – i zamknęły za mną. Ok, bez nerwów. Ciasno, klaustrofobicznie. Wdech, wydech, wdech, wydech. Muzyka, chodzimy, obrót, wdech, wydech, obrót. 2 minuty trwają jak wieczność. Drzwi się otwierają, koniec. A właściwie początek, bo teraz ważne 20 minut. Trzeba rozgrzać ciało. Szybko ubieram moje biegowe buty i wskakuję na bieżnię. Po kilku minutach znowu oblewam się potem, tym razem już nie ze strachu.

Zimno, bardzo zimno!

-130 stopni w pierwszej chwili może budzić przerażenie. Ale wieczorem miałam taki power do biegania (dla wtajemniczonych: zrobiłam szybkie 15 km i z podbiegami!), że już nie mogę doczekać się kolejnych zabiegów. Za namową znajomych biegaczy postanowiłam poddać się krioterapii, tuż przed kolejnym maratonem. Tym bardziej, że mnie było właściwie łatwiej – na co dzień pracuję w firmie, w której z zabiegów w kriokomorze korzystają kuracjusze. Wystarczyło tylko odpowiednio przed biegiem zaplanować 10 zabiegów i nie stchórzyć.

Jestem jak króliczek

Jeszcze nie wiem na co lepiej działa – na kondycję i regenerację czy może zamroziła mi komórki mózgu odpowiedzialne za teksty „nie dasz rady!” Ważne, że skutecznie!

Kolejnego dnia nie ma już taryfy ulgowej – 3 minuty. Tym bardziej, że chcę z tego dobroczynnego zimna wyciągnąć jak najwięcej. Odliczam w głowie kolejne sekundy, straciłam poczucie czasu, trzy minuty ciągną się niemiłosiernie. Zaczynają marznąć mi palce dłoni, a wczoraj tego nie czułam. To już chyba ta trzecia minuta. Wychodzimy! Wskakuję na orbitreka, potem bieżnia i energii mam tyle, że mogę przenieść słonia!

Z dnia na dzień młodsza

Eh, jedna z kuracjuszek zrobiła mi dzień! Powoli robię się sławna 😉 Dziś w szatni odpowiadałam na pytania, który to maraton, na ile kilometrów i jak się je jak tak biegnie. A ile przy tym komplementów: młoda, silna, super kondycja, świetnie zbudowane nogi. A już próba oszacowania mojego wieku mnie ucieszyła – wyglądam na 25 lat! Co prawda czuję się na 21, ale tego się trzymajmy. Może ta krioterapia wygładza też zmarszczki…

A jaka jest rzeczywistość: jestem kilka tygodni przed 40., czasem bezsilna, czterech godzin nie złamię, znowu nie mogę kupić spodni, bo mi się łydka nie mieści w rozmiarze 36, a taki przecież noszę! Czasem jednak tak dobrze przejrzeć się w cudzych oczach!

Do kolejnych zabiegów podchodzę już jak stary wyjadacz. Opaska, rękawiczki, maseczka, drewniaki i siup do wnętrza. Trzy minuty dreptania i hop na bieżnię. I tak 10 razy! Jedyna wada – to bieganie na bieżni. 20 minut dłuży mi się bezlitośnie. W terenie tych ponad trzech kilometrów nawet bym nie zauważyła. Tutaj stanowczo zbyt często zerkam na licznik, który odmierza czas.

Teraz trochę specjalistycznej wiedzy

Dla kogo leczenie zimnem? Zabieg w kriokomorze pomaga leczyć zapalenia stawów, ścięgien i mięśni, zespoły bólowe kręgosłupa, reumatyzm tkanek miękkich oraz schorzenia neurologiczne.

Niska temperatura to szok dla organizmu. Naturalną reakcją jest włączenie mechanizmu obronnego, który przywraca równowagę funkcjonowania całego ciała.

Krioterapia wspomaga regenerację dlatego tak chętnie korzystają z niej sportowcy, albo tacy amatorzy jak ja.

Już teraz jestem zadowolona z efektów. Na ostatnim etapie przygotowań do maratonu, gdy zmęczenie i znużenie daje się we znaki, dostałam dodatkowy zastrzyk energii. Choćby dlatego było warto. Jakoś mniej marudzę wychodząc na trening, łatwiej podejmuję wyzwania i z zadowoleniem stwierdzam, że przyspieszam. Teraz jeszcze jeden mocny trening, jeszcze ostatnia wizyta w kriokomorze i ostatnia prosta przed 19 listopada! Tradycyjnie trzymajcie tego dnia kciuki. Im bliżej południa tym mocniej.

 

Zdjęcia: Justyna Nauka