Dzień w Piazza Brembana kończył się wpatrywaniem w zieloną ścianę lasu. Góry i las – taki widok rozpościerał się tuż za moim oknem i był niemal na wyciągnięcie ręki. Mam wrażenie, że w lipcu w samym środku wakacji byliśmy tam jedynymi turystami. Piazza Brembana to niewielkie miasteczko, a to daje szansę na spokojne wakacje, czyli Włochy mało turystyczne, a jednak otoczone pięknymi szczytami Alp Bergamskich. Włochy i wakacje, a do tego prawie bez turystów – czy to możliwe?

Piazza Brembana – czy jesteśmy jedynymi turystami?

Piazza Brembana wypatrzyłam na mojej górskiej mapie. Około 40 km od Bergamo, w lewo góry i w prawo też góry. Szybki rzut oka na Google maps – jest pasticceria, sklep spożywczy, pizzeria i lody. Plus szlaki, które rozpoczynają się w miejscowości albo w sąsiednich, do których łatwo dojechać autobusami. W Internecie informacji niewiele, jest za to włoska strona na Facebooku z zapowiedziami lokalnych imprez. Mnie to wystarczy – wybieram Piazza Brembana, mało turystyczne włoskie miasteczko. Za Wikipedią: Piazza Brembana to miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Lombardia, w prowincji Bergamo. Według danych ze stycznia 2009 gminę zamieszkiwało 1267 osób przy gęstości zaludnienia 193,7 osób na 1 km².

Życie wśród miejscowych i z miejscowymi

Wieczory w Piazza Brembana, po całym dniu włóczenia się po okolicznych górach, spędzamy na balkonie lub w parku. Ten park to kilka potężnych drzew, kilka ławek ze stołami i altana. Tu spotykają się Włosi i to bez względu na wiek. W altanie najczęściej przesiadują seniorzy, przy stołach młodzież. Na stołach króluje włoska pizza na wynos z pobliskiej knajpki. Pizzeria otwiera się o 18.00 i do północy można wybierać spośród kilku rodzajów, płacąc maksymalnie 8,5 euro za sztukę. Tak kończy się dzień w Piazza Brembana.

A zaczyna już przed 7 w sąsiednim lokalu, czyli w Pasticceri Milesi. Włosi już czytają poranną prasę przy kawie, ja kupuję swoje ulubione rogaliki. Z marmoladą, kremem lub czekoladą. Plus pieczywo i mały słodki deser na wieczór. Cennik jest łatwy do zapamiętania – espresso 1 euro, rogalik 1 euro. W piątki przy parku, pasticceri i w przylegających uliczkach trwa targ – raj dla miłośników świeżych warzyw i owoców, serów i wędlin. To raj dla osoby, która kocha mało turystyczne Włochy i trafiła na prawdziwy targ „mydło i powidło” w Piazza Brembana!

Lokalne imprezy w Piazza Brembana

Pokaz mody w jednej z uliczek, lokalny bieg, trekking śladami producentów lokalnego sera… i pewnie jeszcze więcej lokalnych wakacyjnych imprez, tylko niestety dla mnie – plakaty są po włosku. Na start lokalnego biegu i rodzinnego marszu Scarpinada con Ema trafiliśmy w sobotnie popołudnie. Kilkadziesiąt osób w jednakowych niebieskich koszulkach miało do pokonania 11 lub 6 km. Jak oni pięknie nigdzie się nie spieszyli. Mogłam im tylko pokibicować, bo buty biegowe zostały w domu. Choć patrząc na ich brak pośpiechu mogłam pomaszerować z nimi w butach trekkingowych. Wpisowe – 10 euro.

Biegacze na starcie zawodów w Piazza Brembana

Scarpinada con Ema, pamięci Emanule Milesi

Piazza Brembana – już tylko autem lub autobusem

Do Piazza Brembana łatwo dojechać autobusem z Bergamo. W dni pracujące jeżdżą nawet co godzinę. Bilet F za 4,30 euro do kupienia w kasie. Przystanek, z którego odjeżdżają autobusy w kierunku Doliny Brembana znajduje się tuż przy dworcu kolejowym, za szlabanami. Z Piazza Brembana jadą kolejne autobusy – do Branzi czy Roncobello. Jednak latem tylko od poniedziałku do soboty, a pierwszy kurs jest o godzinie 9.30. Bilet do Branzi oznaczony jest literą C (2,8 euro), do Ronclobello B (2,3 euro). Można je kupić w barze tuż obok dworca autobusowego.

A w Piazza Brembana był i dworzec kolejowy. Został po nim budynek stacji, graffiti i kilka starych zdjęć na murze. Stacja Piazza Brembana była północnym końcem linii kolejowej Brembana Valley, działającej w latach 1926-1966. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych było nawet kilka pociągów, które latem jeździły do Mediolanu. Szkoda, wielka szkoda, że nie można dziś podróżować do Piazza Brembana pociągiem.

Piazza Brembana nad rzeką Brembo w dolinie Brembana

Nie ma pociągu, ale jest rzeka. I to taka, którą można podziwiać już podczas podróży autobusem z Bergamo. Ta część Alp Bergamskich – Dolina Brembana – bierze swoją nazwę właśnie od rzeki Brembo, nad którą leży Piazza Brembana. To właśnie nad rzeką, a dokładniej ze stopami w rzece spędzam ostatni dzień. Tuż za główną drogą znajduje się miejsce o nazwie Castello, choć z zamku pozostały dziś ruiny młyna, kaplica (Capella del Fondi), most i wieża. Dziś to miejsce piknikowe ze stołami, miejscem na grilla i boiskiem do siatkówki. Ale dawniej znajdowały się tu kuźnie, młyny, piekarnie. To miejsce upamiętnia także dwie katastrofalne powodzie w 1890 i w 1987 roku. Na ścianie kaplicy zaznaczono dwa miejsca, dokąd sięgała woda.

Tereny rekreacyjne nad rzeką w Piazza Brembana

Tereny rekreacyjne dla mieszkańców Piazza Brembana

Włoskie miasteczka mało turystyczne

Lubię klimat takich miasteczek. Mało znanych i mało popularnych wśród Polaków odwiedzających Włochy. Bo dla Włochów – miłośników gór i rowerów to żadna tajemnica. Choć w samych górach – o czym będzie wkrótce – też nie ma tłumów. Takie są moje Włochy bez tłumu turystów. Jak Piazza Brembana tego lata. Jaki Dervio nad Jeziorem Como pod koniec kwietnia czy Bossico z widokiem na Jezioro Iseo podczas tegorocznej Wielkanocy.

Lubię na chwilę poczuć się jak mieszkaniec, a nie turysta w tym pięknym kraju. W końcu planuję tu przeżyć swoją starość, więc czas się wczuwać w klimat. Bo oprócz Rzymu, Gardy – choć na nią też mam swój patent, Wenecji i Cinque Terre – jest tyle kameralnych i nieznanych miejsc we Włoszech. To Włochy bez (tłumu) turystów, Włochy na wakacje i na niezobowiązujący wypoczynek.

Takie wakacje w Piazza Brembana, mało turystyczne, a jednak to wciąż Włochy, mają jeszcze jedną zaletę. W drodze po rogaliki codziennie rano mijał mnie ten sam starszy mężczyzna, który z uśmiechem żyła mi „dobrego dnia”!