Niewiele brakowało, żebym nie zdążyła! Choć i tak to było krokusowe LAST MINUTE. Nie, nie w Tatrach i nie w Chochołowskiej (ta nie załapała się do grupy czterech otwartych szlaków). Tym pięknych, małych, fioletowych kwiatów szukać można także w innych miejscach w górach. Może nie są to tak spektakularne polany, może nie w takich ilościach, może nie w otoczeniu tatrzańskich szczytów. Ale i tak niezmiennie mnie wzruszają i cieszą. A w tym roku, tej dziwnej wiosny, doceniam je jeszcze bardziej. Od poniedziałku przebierałam nogami. Wiedziałam, że wolny od pracy piątek i zapowiadaną piękną pogodę mogę wykorzystać tylko w jeden sposób. Kierunek: Hala Rysianka. Cel: Rysianka i zobaczyć krokusy w Beskidach. Byle zdążyć, bo już przekwitają.

krokusy, hala Rysianka, Beskidy

Krokus czyli szafran spiski  

Popularny i bardzo fotogeniczny kwiatek, krokus to szafran spiski, krokus spiski (Crocus scepusiensis) – gatunek rośliny należący do rodziny kosaćcowatych. Występuje w Karpatach Zachodnich. W Polsce szafran spiski najliczniej występuje w Tatrach i na Wzniesieniu Gubałowskim. Rośnie także na Pilsku, Wielkiej Raczy (Beskid Żywiecki), Gorcach, w Beskidzie Wyspowym i na Leskowcu (Beskid Mały). Poza górami można go spotkać w okolicach Bochni, Brzeska oraz w Kotlinie Sandomierskiej.

Tyle Wikipedia. Nie ma tu ani słowa o Rysiance, a to po Dolinie Chochołowskiej moje ulubione miejsce do podziwiania tych kwiatków.

Wracam w góry po krokusy

Powód by wyruszyć w góry był jeszcze jeden. Nie było mnie na szlakach od miesiąca. Ostatnie dwie górskie „wyrypy” to Gorce 21 i 22 marca. Później co prawda nie brakowało spacerów po lasach, ale tylko do 3 kwietnia, bo wtedy zamknięto mi wejście do lasu, a dla mnie tym samym góry, w których praktycznie mieszkam (w granicach administracyjnych Bielska-Białej leży 17 szczytów i 103 km oznakowanych szlaków). Kiedy więc w poniedziałek szlabany do lasów i w góry symbolicznie podniesiono, ja wyjęłam z mojego pudła mapę Beskidu Żywieckiego. Bo że Rysianka to wiadomo. Tylko czy ja jestem w stanie zaplanować trasę tak, by było coś nowego albo co najmniej – dawno nie uczęszczanego?!

Romanka, Rysianka i Hala Miziowa z Sopotni Wielkiej

Na szczęście jestem! Zamiast jechać do Żabnicy tym razem zaparkowałam w Sopotni Wielkiej przy wodospadzie. Zaplanowałam trasę i ruszyłam tak szybko, że nawet zapomniałam sprawdzić ile jest wody w potoku i czy wodospad wciąż jest wodospadem.

Kolorystycznie to wygląda tak:

czarny na Kotarnicę, niebieski na Romankę, żółty na Rysiankę, czerwonym do Hali Miziowej, zielony na Uszczawne Wyżne, czarny na Przełęcz Przyszłopy i żółty do Sopotni.

Pętla o długości 23,5 km, mój czas przejścia 6 h 40 minut, zgodnie ze szlakowskazem 7 h 40 minut, suma podejść 1220 metrów. Przy pięknej pogodzie koniecznie trzeba doliczyć czas na wygrzewanie się w słońcu. Polecam taką przerwę na Rysiance i na Hali Miziowej. Dla chętnych i tych co czują niedosyt – możliwość wejścia na Pilsko. Póki co, na polski wierzchołek.

Wycieczka po krokusy – co w tym nowego?

I teraz można mnie zapytać – jak ja mogłam nie znać tej trasy! Nie no, to nie tak. Znałam poszczególne odcinki, a już ten z Romanki na Mizową to na pamięć nawet, ale w tym wariancie i w tym kierunku jeszcze jej nie szłam. A niektóre z odcinków nawet, o zgrozo – nigdy, albo tak dawno, że niewiele z nich pamiętam więc jakby nigdy.

Niecałe 3 godziny marszu i są pierwsze krokusy

Zaletą tej wycieczki jest pętla i niemal brak wędrówki asfaltem. Starujemy przy wodospadzie, mijamy kilka domów i od razu szlak staje się szlakiem, czyli ścieżką przez łąkę, polanę i las. Dość szybko pojawiają się widoki na Pilsko i Babią Górę. Na trasie nikogo, taka cisza, że nawet wypłoszyłam sowę. Mijamy skrzyżowanie szlaków na Kotarnicy (1156 m n.p.m.), ale ja już gnam w stronę Romanki. Szczyt i szybkie zejście na Halę Pawlusią. Po drodze już widzę budynek schroniska, więc tylko przyspieszam. Tak szybko, że prawie przegapiłabym pierwsze krokusy. Śliczne fioletowe rosły sobie z widokiem na Romankę.

Krokusy, w tle Romanka, Beskidy

Najwięcej jest ich jednak na Rysiance, choć już głównie w dolnej części Hali, a i te co jeszcze są już przekwitają. Tydzień, dwa wcześniej widoki były zapewne bardziej spektakularne. Tu krokus, tam krokus.

Krokusowy spam

Ostatnia szansa, by fotografować krokusy w Beskidach to Rysianka

Nie jest mnie łatwo oderwać od krokusów. Ale czas w drogę. Teraz zmieniamy kolor na czerwony. Mijamy Trzy Kopce i zejście na Krawców Wierch i kierujemy się wzdłuż granicy na Palenicę. Na trasie w lesie leży jeszcze sporo śniegu, ale za Palenicą na Hali Cudzichowej, tak jak się spodziewałam, znowu są krokusy. Jasne – w porównaniu z Rysianką już w niewielkich ilościach, ale co tam, i tak jest pięknie. Hala Miziowa to kolejna okazja, by odpocząć i nacieszyć się słońcem. Tych kilka-kilkanaście osób to nic, w porównaniu z tym jak tłoczno potrafi tu być. Gdyby jeszcze w szałasie wyłączyć muzykę i wiadomości jakiegoś komercyjnego radia, byłoby jeszcze przyjemniej.

Ostatni odcinek, ten nowy dla mnie, to zejście przez Halę Jodłowcową – graniczy z położoną niżej, po wschodniej stronie grzbietu Halą Górową, na której latem działa studencka baza namiotowa, dalej czarnym szlakiem przez Halę Uszczawne z widokiem na Babią Górę, aż do Przełęczy Przysłopy. To węzeł szlaków turystycznych – można tu dotrzeć z Korbielowa niebieskim albo żółtym szlakiem i właśnie żółtym z Sopotni Wielkiej od wodospadu. Czyli najkrótsza droga z Korbielowa do Sopotni wiedzie właśnie przez Przełęcz Przysłopy – pieszo albo rowerem.

A Wy gdzie najczęściej oglądacie krokusy? Bo przecież wiadomo, że nie tylko w Beskidach kwitną krokusy i nie tylko Hala Rysianka jest celem wycieczek.