Nigdy tu wcześniej nie dotarłam. A mówiąc dokładnie – wiele razy byłam tuż obok, ale za każdym razem omijałam to miejsce. Polica, Kiczorka (Cyl Hali Śmietanowej) i Hala Krupowa wielokrotnie przegrały z Babią Górą. Królowa Beskidu po prawej, Polica po lewej stronie Zawoi. Przez lata nie miałam wątpliwości, który szczyt wybrać. Szczerze mówiąc to i Babia Góra nie miała ze mną łatwo. Droga do Zawoi nie należy do moich ulubionych. Ledwie 60 kilometrów, a ciągnie się strasznie. I jakoś nigdy nie uległam pokusie podziwiania wschodu słońca na Babiej. Nie marzę o tym. To już prędzej zachęcam Was do zrobienia trasy Korbielów – Pilsko – Babia Góra w jeden dzień (opiszę niedługo, obiecuję)!

Bezkonkurencyjna Babia Góra

Ale wracając do tematu – to co po lewej ręce, czyli Polica i Hala Krupowa przegrywało z tym co po prawej i na wprost. Babia zimą, Babia wiosną, Babia latem, Babia jesienią… ile można na Babią. Tym bardziej, że trudno tam o samotność i możliwość podziwiania widoków w na prawdę niewielkim towarzystwie. Udało mi się to tylko raz i to właśnie za pierwszym razem. Na Babią pojechałam w ostatni październikowy weekend wiele lat temu. Interesowała mnie Perć Akademików, która od 1 listopada na kilka miesięcy zamykana jest dla ruchu turystycznego. Pogoda była taka, że o widokach mogłam tylko marzyć, ale miałam swoją ciszę i samotność. Wrażenie nie do powtórzenia.

Tym bardziej, że właśnie wpadły mi ręce zdjęcia z soboty – kolejka chętnych do wejścia na Babią z Przełęczy Krowiarki.

A może jednak Babia Góra ma konkurencję?

A tymczasem po drugiej stronie tej przełęczy ruch był znacznie mniejszy. Może tylko na Policy można się było doliczyć znacznej grupy turystów, ale o tym później.

Polica, widok na Babią Górę

Polica – zawsze w cieniu Babiej Góry

Jedno jest pewne – jeszcze długo w ten rejon bym nie dotarła i nawet nie sięgnęła po mapę, gdyby mi ostatnio nie zamknęli drogi do lasu. Jak już zerwałam się ze smyczy, to z lasu prawie nie wychodzę. Po pracy las, przed pracą biegam też obok lasu, w weekend – w las. Grozi mi zdziczenie totalne, ale to zdziczenie idealnie pasuje do braku fryzury, braku idealnie zafarbowanych brwi i braku towarzyskich spotkań.

I na dodatek tak się świetnie składa, że nawet jak wybieram szczyty i szlaki w najbliższych mi Beskidach to udaje mi cieszyć się ciszą, samotnością (towarzystwa Piotra nie liczę, bo on i tak milczy jak idzie) i śpiewem ptaków. No dobra, to czas na tę Policę! Jedziemy w sobotni poranek do Zawoi.

Nie taki diabeł straszny jak go malują, droga minęła szybko i spokojnie. Parking równie spokojny bo przy cmentarzu i zaraz za nim zielony szlak. To ważne, bo od razu wchodzi się w las, a tam już człowiek oddycha normalnie.

Kierunek: Polica i Hala Krupowa

Pierwszy odcinek zielonym szlakiem do Hali Krupowej to dokładnie 10 km. Spokojnym marszem 3 h wędrówki. Pierwszych turystów spotkaliśmy dopiero na skrzyżowaniu szlaków zielonego i czerwonego, 15 minut przed Halą Krupową. Ale zanim tam dotarliśmy przeszliśmy przez lasy i łąki, minęliśmy niebieski szlak i wkroczyliśmy na wąską ścieżkę. Ten odcinek przez rezerwat na Policy im. prof. Zenona Klemensiewicza to moim zdaniem najpiękniejszy fragment. Że pusto i nikt tędy nie szedł to wręcz zadziwiające. Bo dziko i pięknie. Rezerwat nazwany został na cześć profesora UJ, który zginął w katastrofie samolotu w 1969 roku na zboczach Policy. Krzyż upamiętniający te tragedię mijamy po drodze, a kolejny jest na szczycie Policy. Tam też znajduje się pomnik ustawiony na Policy w 40. Rocznice katastrofy.

O samej katastrofie, w której zginęły 53 osoby, przeczytacie między innymi TUTAJ. Po 51 latach jej przyczyny nie są jasne.

Polica to nie tylko katastrofa lotnicza, to także rezerwat przyrody

I choć ta katastrofa nieodzownie związana jest z Policą, to nie powinna przyćmić przyjemności przebywania w górach, a tym bardziej odkrywania tego miejsca. Rezerwat na Policy, który tak mnie zachwycił, obejmuje prawie 60 hektarów wysokogórskiego boru świerkowego. I o ile jeszcze wędrując zielonym szlakiem jest jeszcze co podziwiać, o tyle po wejściu na czerwony szlak i zbliżając się do szczytu wędrujemy wśród uschniętych, powalonych drzew. Smutny, księżycowy krajobraz.

Ale zanim czerwonym szlakiem udamy się na Policę (1369 m n.p.m.) i dalej na Kiczorkę, czyli Cyl Hali Śmietanowej (1298 m n.p.m.) odwiedzamy Halę Kucałową. Tak, tak właśnie Kucałową. Taką informację znajdziecie i na mapie i w Wikipedii.

Hala Kucałowa obejmuje północno-zachodnie, opadające do doliny Skawicy stoki Kucałowej Przełęczy oraz kopiaste wzniesienie Jasnej Góry. Stoki południowo-wschodnie należą do hali Sidzińskie Pasionki. Na tabliczkach szlaków turystycznych i czasami w literaturze turystycznej obydwie te hale nazywane są Halą Krupową. Jest to nazwa błędna, utworzona omyłkowo, właściwa Hala Krupowa znajduje się bowiem na południowych stokach pobliskiej Okrąglicy.

Tyle zamieszania z nazwami. Na hali warto przysiąść, by podziwiać widok na Tatry, jeśli wierzyć turystom, to jedna z najpiękniejszych panoram. Planowałam nawet nocleg w położonym poniżej Schronisku na Hali Krupowej, bo marzył mi się poranek z widokiem na Tatry. Niestety nie załapałam się na nocleg w schronisku, więc trzeba mi będzie stworzyć nową okazję i wycieczkę powtórzyć.

Wycieczka z widokiem na Babią Górę

Zdecydowanie przystanek na hali i kolejny odpoczynek na Kiczorce to najprzyjemniejsza część wędrówki. Ale znowu przeskoczyłam.

W kolejności: opuszczamy halę i wracamy na czerwony szlak do skrzyżowania szlaków pod Złotą Grapą. Wędrujemy na Policę, przeskakując przez powalone drzewa. Tu krótka sesja z Babią Górą, która często przysłania inne możliwości i dalej znowu z czerwonymi znakami na Kiczorkę. Stąd Babia Góra jest już dosłownie na wyciągnięcie ręki. I w sumie na Krowiarki można dotrzeć w niewiele ponad godzinę, a po odstaniu w kolejce pokusić się nawet o Królową Beskidów. Ale można też skręcić na żółty szlak i szybko, bo stromo zejść na Halę Śmietanową. Dosłownie skoczyć w 15 minut na Mosorny Groń po kolejne zdjęcie z Królową, by później wrócić do rozwidlenia szlaków i wybrać niebieski i zielony (ten sam, którym wyruszyłam rano z Zawoi).

W ten sposób nie chodząc zbytnio po swoich śladach można zaplanować i zrealizować przyjemną prawie 7 godzinną wędrówkę. Najwięcej osób spotkacie na Policy – tam to prawie piknik. Najmniej w rezerwacie na zielonym szlaku.

Podsumowanie

Długość trasy: 23, 5 km

Czas przejścia: 6.50 (plus czas na podziwianie widoków, nic nie robienie, siedzenie i patrzenie)

Przewyższenie: 1100 m