Beskid Mały jest wspaniały! Wspaniały i niedoceniany, nawet przeze mnie. Może dlatego, że mam go dosłownie na wyciągnięcie ręki. Niewielki – jeśli popatrzyć na jego powierzchnię. 35 km długości i 10-15 km szerokości. Najwyższy szczyt też nie należy do trudnych, trudno dostępnych czy wymagających.

Powiedziałabym nawet, że to idealny cel niedzielnych, rodzinnych wycieczek. Zimą cieszy się popularnością dzięki pobliskim trasom narciarstwa biegowego. A na sam wierzchołek można wejść szlakami rozpoczynającymi się w Bielsku-Białej, Międzybrodziu Bialskim, Czernichowie i Łodygowicach. Dla każdego coś dobrego!

Czupel – najwyższy szczyt Beskidu Małego

Na mojej mapie ten najwyższy szczyt Beskidu Małego ma 933 metry wysokości, ale według najnowszych pomiarów jest 3 metry niższy. Czupel ze względu na łatwą dostępność dla mieszkańców Bielska-Białej, jest obok Magury Wilkowickiej częstym celem wycieczek. Nie da się jednak ukryć, że kto kompletuje Koronę Gór Polski szybko, łatwo i przyjemnie zaliczy kolejny szczyt do Korony. Przy dobrej pogodzie i widoczności można ze szczytu podziwiać panoramę Tatr. Najlepiej oczywiście zimą, bo sam wierzchołek Czupla jest zalesiony.

Czupel i jeszcze więcej

Przegibek, Magurka, Czupel, Chrobacza Łąka – nie trzeba jechać daleko by cieszyć się pięknymi wycieczkami. I jest gdzie się zmęczyć!

I znowu, lepszą znajomość tego co pod nosem, zawdzięczam ostatnim wydarzeniom. Kiedy znowu mogłam wyrwać się w góry postanowiłam lepiej poznać, to czego do tej pory nie doceniałam. Jasne – Przegibek, Czupel, Magurka, Chrobacza Łąka, Żar czy Leskowiec są mi dobrze znane, ale już na Kiczerę wybrałam się po raz pierwszy w życiu. Ale wstyd!

Na szczęście od razu to nadrobiłam, bo w ciągu ostatnich dwóch miesięcy weszłam na nią trzy razy. Do trzech razy sztuka – dwa pierwsze w deszczu i chmurach bez żadnych widoków. Dopiero za trzecim udało się zobaczyć coś więcej.

Jeśli więc będziecie w Bielsku-Białej i w okolicy to polecam Wam trzy wycieczki, które ostatnio przetestowaliśmy na własnych nogach. Dwie dłuższe i jedną krótszą. Dwie zaczynają się w Porąbce, a jedna w Bielsku-Białej. I ten mały cykl na temat Beskidu Małego zaczniemy od najszybszej, najkrótszej i najłatwiejszej wycieczki.

Wycieczka numer 1

Porąbka – Przełęcz Bukowska – Raztoka – Przełęcz Isepnica – Kiczera – Porąbka

Na początek poznajemy szlak, którego w większości na mojej papierowej mapie nie ma, ale widnieje na www.mapa-turystyczna.pl

Długość wycieczki: 16 km , 5 h 40 minut zgodnie z mapą, 928 metrów przewyższenia według kalkulatora szlaków, według mojego zegarka 860 m

Nasz czas przejścia: 4 godziny

Samochód zostawiamy na parkingu w centrum Porąbki. Z Bielska-Białej najłatwiej dojechać tutaj przez Przełęcz Przegibek. Miejsca znajdziecie bez trudu i są bezpłatne. Początek trasy asfaltem w stronę cmentarza, ale po przejściu na drugą stronę ulicy Bukowskiej niemal od razu wchodzi się w las. Mijamy kilka domów i domków letniskowych i skręcamy w prawo. Tutaj zaczyna się niedługie, ale jednak dość strome podejście. Później jest już znacznie przyjemniej, wędrujemy przez bukowe lasy osiągając wierzchołek Palenicy (572 metry n.p.m.), omijając szczyt Bukowskiego Gronia (można zejść ze szlaku i osiągnąć wierzchołek wyraźną ścieżką), aż do Chatki Klubu Turystyki Górskiej Limba na stoku Trzonki.

Czy to jest szlak dla koneserów?

W pochmurny i deszczowy dzień macie szansę nie spotkać na tej trasie nikogo. Podczas naszej pierwszej obecności w tym miejscu, minął nas tylko jeden biegacz, a szlak jest przyjemny i mało wymagający. Mijamy węzeł szlaków – i zmieniamy zielony kolor na żółty. To jest właśnie ten odcinek, którego nie ma na mojej mapie! Żółtym szlakiem, dosłownie w kilkadziesiąt minut schodzimy do asfaltowej drogi, którą można dojechać z Porąbki do Wielkiej Puszczy, i kilkaset metrów dalej opuszczamy asfalt skręcając w prawo. Ten odcinek na Przełęcz Isepnicką (693 m n.p.m.), mimo deszczowej pogody, podoba mi się najbardziej. Piękny, gęsty bukowy las. Soczysta zieleń, cisza i spokój. Przyjemna wędrówka, pomimo braku widoków.

Przełęcz Bukowska, Beskid Mały

foto. Piotr Stanek

Podobno z Przełęczy Isepnickiej są całkiem przyjemne widoki… Nie tym razem!

Na Przełęczy nie mamy szans na podziwianie widoków. Wszystko spowijają klimatyczne chmury i mgła. Stąd już można szybko dostać się na górę Żar (40 minut zgodnie ze szlakowskazem), ale my obieramy kierunek na Kiczerę. 130 metrów w pionie na dość krótkim odcinku. Sam szczyt jest porośnięty lasem, znajduje się tu wiata i miejsce na ognisko czy grilla. Ze względu na bliskość góry Żar, to częste miejsce biwaków i podziwiania wschodów i zachodów słońca. Stoki poniżej szczytu Kiczery to urokliwe polany, dawniej były to hale pasterskie. Przy dobrej pogodzie można stąd zapewne cieszyć się widokami na Beskid Mały, po drodze mijamy nawet uroczo położoną ławeczkę. Ale ani pogoda, ani chmury nie pozwalają nam na to.

Beskid Mały, Przełęcz Isepnicka

foto. Piotr Stanek

Stromo na początek i stromo na koniec wycieczki

Pozostaje tylko zejść do Porąbki z zamiarem powrotu w to miejsce, przy najbliższej nadarzającej się okazji. I tu mała niespodzianka – gdy wchodzimy ponownie do lasu okazuje się, że zejście z Kiczery jest szybkie, błotniste i strome. To moje kolejne zaskoczenie w Beskidzie Małym. Wędrując w przeciwnym kierunku trzeba się nastawić na dość ciekawe podejście. Później jeszcze przejście między domkami letniskowymi i pomstując na szlak zniszczony przez zwózkę drewna, znowu jesteśmy w Porąbce.

Szybko, łatwo, a jednak pięknie i przyjemnie. Ta wycieczka tylko wyostrza mój apetyt by poznać Beskid Mały. Tym bardziej, że zaczynając i kończąc trasę w tym samym miejscu, można wydłużyć wycieczkę dwukrotnie. Wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia!