Połowa lipca, a o parapet dzwoni deszcz. Żaden tam przelotny, letni, ciepły, delikatny deszczyk. Rzęsisty, zimny, intensywny, ciągły. Gór nie widać, chociaż są na wyciągnięcie ręki. Z jednej strony Beskid Śląski, a za plecami Mały. A jak Mały, to wiadomo, wspaniały! I kiedy tylko przestanie padać polecam Ci wycieczkę. Tym razem moja propozycja to coś dla tych co lubią wędrować długo i nie straszne im podejścia i zejścia. Bo choć to Beskid Mały, różnice wysokości już do małych nie należą.

Beskid Mały – propozycja wycieczki

Długość trasy: 36 km
Czas: 8,5 h – to jest mój czas przejścia, bez przerw na odpoczynek. Zgodnie z mapą szlaków: 12 h
Suma podejść: 1885 m
Start i meta na Przełęczy Przegibek (spory parking, o poranku pusty, po południu auta zaparkowane gdzie się tylko da, a nawet gdzie się nie powinno)
Przebieg trasy: Przełęcz Przegibek – Gaiki – Groniczki – Hrobacza Łąka – Bujakowski Groń – Jezioro Międzybrodzkie – Góra Żar – Kiczera – Przełęcz Isepnicka – Przełęcz Przysłop Cisowy – Przełęcz Cisowa – Jaworzyna – Kościelec – Czernichów – Czupel – Magurka Wilkowicka – Przełęcz Przegibek

mapa trasy, Beskid Mały

Beskid Mąły, profil trasy

Dwa kolory – niebieski i czerwony

Na tej trasie dość łatwo zapamiętać kolory szlaków. Niebieski, czerwony, niebieski. Spora część tej wycieczki to także jeden z etapów Małego Szlaku Beskidzkiego. Gdybyśmy wystartowali ze Straconki (dzielnicy Bielska-Białej) to zaczęlibyśmy tam, gdzie MSB się kończy, a dla innych zaczyna. Tak, tak… Ostatnio trzymamy się tego długodystansowego szlaku i różnych jego etapów. Tak, tak… korci mnie by przejść go w całości!

Przełęcz Przegibek – mieszkańcy Bielska-Białej dobrze znają to miejsce

To popularne miejsce wśród mieszkańców. Bywałam tu już jako dziecko, w okolicznych lasach zbierając ostrężyny. Teraz bywam rzadziej – zbyt duży tu ruch. Dlatego warto wystartować o poranku i niebieskim szlakiem szybko podejść na Gaiki. Tutaj zmieniamy kolor szlaku na czerwony – jeśli chcesz dorzucić jeszcze kilka kilometrów możesz wystartować w Straconce i od początku wędrować czerwonym szlakiem. Początek wycieczki mija szybko, w końcu byliśmy tu już tak wiele razy. Kawałek dalej na polanie, zachwycam się panoramą aż po tatrzańskie szczyty. Kolejne punkty orientacyjne to Groniczki, gdzie można dotrzeć z Kóz przez kamieniołom i Hrobacza Łąka zwana też Chrobaczą Łąką.

panorama górska, Beskid Mały

Co na to poloniści – przez H czy przez CH?

Większość swojego życia myślałam, że nazwę tego szczytu pisze się przez CH, a tymczasem moja mapa używa nazwy przez H. Dla zmylenia, Wikipedia podaje, że nazwa szczytu pochodzi od polany Chrobacza Łąka. I bądź tu wędrowco mądry. Na szczycie Hrobaczej lub Chrobaczej znajduje się dziś platforma widokowa i 35-metrowy krzyż wzniesiony w 2002 roku na pamiątkę 2000 lat chrześcijaństwa. Kolejny odcinek do Jeziora Międzybrodzkiego to dla mnie przyjemna nowość. No tak, jakoś tak wyszło, że wcześniej tędy nie szłam. Szlak schodzi do asfaltowej drogi i do Jeziora Międzybrodzkiego. Takie małe beskidzkie morze, kolejne za kilkadziesiąt kilometrów.

10 lat temu osunęła się tu ziemia

Kolejny odcinek to podejście asfaltową drogą przez osiedle ogródków działkowych. To osiedle Łaski. Domki wciąż stoją, choć w maju 2010 roku po intensywnych opadach deszczu zaczęła się tu osuwać ziemia. Całe zbocze. Teren o powierzchni 15 hektarów, na którym stoi 100 domków letniskowych. Choć uwierzcie mi te domki, to czasem całkiem spore domy. Byłam w tym miejscu 10 lat temu, gdy pękał asfalt, a teren zamknięto. To były odległe dla mnie czasy pracy w TVP. Może kiedyś jeszcze o tym napiszę. Czasy gdy reporterzy jeździli na miejsce zdarzeń i opowiadali o tym co widzą. Rozmawiali z ludźmi.

Dziesięć lat później, choć osuwisko wciąż jest aktywne, wiele z domków wciąż jest użytkowanych, Zniszczoną drogę wyremontowano, a tylko wyżej, już na szlaku, wyraźnie widać, że teren ten zbudowany jest z piaskowców i łupków.

Góra Żar – podejście zapamiętasz na długo

Teraz stromo pod górę aż na Górę Żar znaną z drugiej co do wielkości w Polsce elektrowni szczytowo-pompowej. Sama elektrownia znajduje się we wnętrzu góry, a to co widać to zbiornik wodny, górny, całkowicie sztuczny i bez dopływu naturalnego. Górę Żar, choć widokową szybko opuszczamy. W słoneczny dzień nie brakuje tu ludzi. Wędrowców, rodzin z dziećmi, paralotniarzy, rowerzystów… Ruszamy na Kiczerę wzdłuż brzegu zbiornika, z przerwą na poziomki i zdjęcia margaretek. Za Kiczerą znowu robi się pusto i bezludnie, tak jak lubię.

Rezerwat przyrody Szeroka

Gdy na Przełęczy Przysłop Cisowy wybieramy niebieski szlak – w tym miejscu opuszczamy Mały Szlak Beskidzki – robi się jeszcze puściej. A las taki piękny. Aż wstyd przyznać, że przez tutejszą Jaworzynę i Kościelec jeszcze nie szłam. Początek niebieskiego szlaku prowadzi wzdłuż rezerwatu przyrody Szeroka. Za Wikipedią:

Utworzony został w 1960 r. na powierzchni 49,51 ha dla ochrony dolnoreglowych pozostałości naturalnej puszczy karpackiej z pomnikowymi okazami jodeł i buków. Rezerwat ten to typowy przykład lasu dolnego regla. Rosną tu przede wszystkim buki, jodły oraz jawory. Niektóre z drzew osiągają znaczne rozmiary oraz wiek 200-250 lat.

Teraz ostro w dół – za chwilę będzie pod górkę

Niebieski szlak prowadzi przez piękne bukowe lasy, już teraz obiecuję, że wrócę tu jesienią by zobaczyć jak liście mienią się wszystkimi kolorami. Kilka polanek, piękne widoki na Beskid Mały i na drogę przed nami. A przed nami Czupel, najwyższy szczyt Beskidu Małego. Szybki do zdobycia z Przełęczy Przegibek. Ale zanim my dotrzemy na szczyt o wysokości 933 metry, musimy zejść aż do Czernichowa, przejść przez zaporę wodną w Tresnej i znowu wdrapać się na górkę.

Czas na przerwę!

Zanim wdrapiemy się kilkaset metrów do góry czas na posiłek regeneracyjny. Tym razem z widokiem na góry. Bo przy niebieskim szlaku, ktoś przygotował stolik i ławeczkę. A rozpieszczani kilka tygodni wcześniej przez gospodynię Jasielnika podnieśliśmy standard naszych wycieczkowych kanapek. Na sałacie wejdziemy aż na Czupel. Zgodnie z mapą ponad 2 h, a my jakoś mkniemy pod górę.

Im bliżej szczytu tym szlak jest mniej stromy, co ważne, bo po tylko kilometrach w nogach sił ubywa.

Sam szczyt, znowu łatwo dostępny z Przełęczy Przegibek, notujemy z radością. Stąd mogę już z zamkniętymi oczami wrócić na parking. Najpierw w dół, a potem lekko pod górę na Magurę. Zimą to idealne miejsce dla miłośników nart biegowych. Mijamy schronisko i stąd już rzut beretem czyli jakieś 30 minut marszu do miejsca, gdzie rano rozpoczęliśmy wędrówkę. Odpowiednio zmęczeni, ale zadowoleni polecamy kolejną trasę w Beskidzie Małym. Zdecydowanie jeszcze w tym roku zamierzam ją powtórzyć, w jesiennych barwach.

Beskid Mały jest wspaniały!

Na moim blogu znajdziecie jeszcze propozycję trzech innych wycieczek.

Coś na początek – 16 km pięknej wędrówki

Dwie wycieczki na Potrójną – wersja krótsza i dłuższa

Do spotkania na szlaku! I pamiętaj – Beskid Mały jest wspaniały!