Sztramberk (Štramberk) to takie słodkie miejsce. Nawet nie dlatego, że od rana słodko tu pachnie. Słodko, czyli miodem i korzennymi przyprawami, czyli sztramberskimi uszami. To maleńkie, ale bardzo urokliwe miasteczko, w którym nie można się nudzić. Tym bardziej, że Morawy i położony tam Sztramberk dzieli od granicy polsko-czeskiej zaledwie kilkadziesiąt kilometrów.

Pierwszy raz trafiłam tu bardzo późnym wieczorem, w pewien listopadowy weekend 6 lat temu. Wracaliśmy z wycieczki na Radhosta i Przełęcz Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. I zgłodnieliśmy. Był późny wieczór więc oprócz krzywego, to znaczy pochyłego rynku, niewiele widziałam. Jeszcze swój talerz z ulubionym w Republice Czeskiej (zwanej potocznie Czechami) smażonym serem w gospodzie na rogu. Plus oczywiście napoje – moją kofolę i czeskie piwo dla Piotra.

Sztramberk warto zobaczyć w świetle dnia

I tak do Sztramberka może bym nie wróciła – i to byłby straszliwy, niewybaczalny błąd – gdybym nie trafiła na informację o odbudowanym schronisku Libušín na Przełęczy Pustevny. Sześć lat temu byłam na Pustevnym dosłownie kilka miesięcy po pożarze i to był bardzo smutny widok.

Najpierw przeczytałam, że Czesi uratowali niezwykłe budynki zaprojektowane przez słowackiego architekta Dušana Jurkoviča. A drugim powodem do powrotu do Sztramberka i poświęcenia mu czasu na jaki zasługuje, był blog Zofii Podróże po Kulturze. I to ona pokazała  mi to, czego 6 lat temu, w nocy w Sztramberku nie widziałam. Zdjęcia piękne, tekst interesujący, ale nie byłabym sobą, gdybym nie zapragnęła sprawdzić tych wrażeń na własnej skórze.

Truba, Sztramberk, Morawy, Czechy

Sztramberk – podróże małe i bliskie

Pierwsza myśl, która zrodziła się jeszcze w sierpniu – to ruszyć natychmiast, druga kazała mi zaczekać do jesieni. I tak rzutem na taśmę, bo Czesi właśnie mają swój drugi lockdown (i tym samym zamknęli mi nieograniczony dostęp do smażonego sera i czeskiego piwa), w październikowy weekend delektowałam się widokami, zapachami i smakami.

Na wycieczkę po Beskidzie Śląsko-Morawskim jeszcze Cię zabiorę, ale druga część weekendu była bardziej leniwa. Jeśli mnie nie znasz to lepiej od razu przyznam, że trasa mojej wycieczki to 11 km. Nie trzeba trzymać się jej literalnie, można wybrać swoje ścieżki, wracać po własnych śladach, kluczyć, gubić się i odnajdywać. Za bardzo się jednak nie zgubicie, bo wszędzie jest dość blisko. Ale na tej 11-kilometrowej trasie nie zabraknie atrakcji. Kierunkowskaz i punkt orientacyjny jest jeden – Truba.

Wycieczka po i wokół Sztramberka

Truba – czyli charakterystyczna wieża – idealny kierunkowskaz w Sztramberku

Trubę widać już z daleka wjeżdżając do Sztramberka. A właściwie – od razu widać, że to Sztramberk, bo na wzgórzu stoi Truba. A ponieważ zamieszkaliśmy przy Rynku, Trubę widać było już z okna sypialni. W niedzielę jakby mniej, ale to z powodu mgły i chmur, które spowiły wszystko wokół. Jak pogoda się poprawiła to i Trubę widać było znacznie lepiej.

Truba, czyli wieża w kształcie walca, najważniejsza pozostałość po zamku. W piątkowy wieczór spacer po kilkudziesięciu schodach i sutej, tłuściutkiej kolacji to idealne rozwiązanie, by spalić nadmiar kalorii. Tym bardziej, że nie ma tu nikogo, a jest klimatycznie. Klimatycznie było też w niedzielne przedpołudnie, gdy Sztramberk otoczyła mgła. I zapewne jest stąd piękny widok, ale jego brak zupełnie mi nie przeszkadzał.

Truba jest dziś także wieżą widokową, nie jedyną w okolicy.

Biała Góra i wieża widokowa na Sztramberk i okolicę

Truba to dopiero początek wieczornej wycieczki. Kierunkowskazy prowadzą dalej na Białą Górę. Krótki spacer – najpierw między maleńkimi, uroczymi domkami, później mijamy pastwisko z osiołkami, a wreszcie podążamy ścieżką oznaczoną zielonymi trójkątami. Wędrujemy w blasku latarki z telefonu, bo czołówki leżą sobie spokojnie na dole w plecaku.

Wieczorową porą wieża jest zamknięta, ale już w niedzielny poranek za kilkadziesiąt koron można sobie pooglądać chmury i mgłę. Nowoczesna i smukła robi w środku lasu niesamowite wrażenie. Pozostaje mi wierzyć, że będąc 43 metry wyżej mogłabym podziwiać piękną panoramę. Jednak z trudem widać wieżę, a obsługa w kasie raczej nie powinna się w taki dzień spodziewać tłumów.

Kamieniołom w Sztramberku

Zwany po czesku Kamenárka (450 m n.p.m.) to kolejny przystanek na naszej drodze. Po drodze miniemy jeszcze miejsce, gdzie każdy może odszukać swój znak zodiaku, a także lipę i pochodzącą z 1861 r. posąg / rzeźbę Marii Panny. A później jeszcze kilka metrów spaceru i kamieniołom masz u stóp. I jakieś wyznanie miłosne. I mikro staw, który przypomina mi Lago di Tenno. Tak, wiem, mnie wszystko kojarzy się z Włochami. Nic na to nie poradzę i nie zamierzam.

Już w średniowieczu wydobywano tu wapień, a w 2001 roku teren ten został uznany za pomnik przyrody. Tuż obok jest Ogród Botaniczny czynny od maja do września i wtedy, gdy brama jest otwarta. Niestety, stanęłam przed zamkniętą, więc to jeden z powodów, by do Sztramberka wrócić.

Kamień Diabła znany też jako Kamień Vani

Rzut kamieniem od Kamieniołomu jest jeden, całkiem spory głaz. Można się tam dostać w kilka minut schodząc asfaltową drogą z Kamieniołomu i skręcając w lewo w ścieżkę. A można zupełnie naokoło, wrócić na Białą Górę i skręcić w prawo, podążając za zielonymi trójkątami. Kamień Vani od nazwiska właściciela okolicznych gruntów lub Kamień Diabła – według legendy. Dziś to także kamień atrakcyjny dla wspinaczy – poprowadzono na nim 11 dróg. A wcześniej, w 17 wieku miejsce gdzie gromadzili się zbuntowani chłopi.

Kamień Diabła, Kamień Vani, Sztramberk

Kamień Diabła znany też jako Kamień Vani

Trzymając się dalej oznakowania schodzimy asfaltową drogą do Sztamberka i kierujemy się w stronę Jaskini Szipka.

Jaskinia Szipka w Sztramberku

Park Národní sad to atrakcja sama w sobie. Spokojnie można tu spędzić kilka godzin. Pierwszą, główną, ale nie jedyną atrakcję jest Jaskinia Szpika. Dostać można się tu w kilka minut, często przy dźwiękach dzwonu. Do dzwonu jeszcze wrócimy i to dosłownie. Sam park został uroczyście otwarty w 1922 roku. To rozległy kompleks leśny na stokach góry Kotouč, na którym wytyczono drogi i ścieżki. Park przypomina także plenerową galerię – umieszczono tu pomniki, popiersia i tablice upamiętniających przedstawicieli czeskiej historii i kultury narodowej. To co można podziwiać dzisiaj to tylko kopie, ale i tak zachęcam do spaceru i nie tylko oznakowaną ścieżką edukacyjną.

Jaskinię Szipka odkryto w październiku 1880 roku. 38 metrów długości, 5 wysokości i 3-4 metry szerokości. Znaleziono tu szczątki zwierząt, w sumie przedstawicieli 130 gatunków, ale także fragment szczęki neandertalczyka. Błądzenie czy spacerowanie po wzgórzu zaczęłam przy jaskini i skończyłam tuż obok, wracając do niewielkiej dzwonnicy. I, a jakże, zadzwoniłam!

Schodząc łąkami i polami wracamy do centrum Sztramberka. Na koniec została jeszcze jedna atrakcja, bardzo urokliwa, choć niewielka. To uliczka Górna Baszta, która powstała w 17 wieku.

Uliczka Górna Baszta – perełka Sztramberka

Uliczka na wzgórzu jest wąska, a wzdłuż stoją niewielkie, urocze, drewniane domki. Część odnowiona, inne popadają w ruinę. Przyklejone do pozostałości miejskich murów. Po jednej stronie ulicy dachy domów dotykają niemal bruku, po drugiej do wnętrz domostw prowadzą niewysokie drzwi. Może to wścibstwo, ale zaglądam na podwórka, wpatruję się w maleńkie okienka, wyszukuję dekoracje. Zastanawiam się, jak wyglądają wnętrza tych domów, jak są zaprojektowane, jak urządzone, jak zorganizowane.

Sztramberskie uszy i inne czeskie przysmaki

Prowadzeni zapachem wracamy na sztramberski rynek. Pachnie piernikowo, korzennymi przyprawami. Po spacerze wokół miasteczka zasłużyliśmy na deser. Sztramberskie uszy, w kształcie zwiniętej rurki, na bazie miodu, mąki, jaj, cukru i korzennej przyprawy. Uszy od 2007 roku są produktem regionalnym.

Tradycja pieczenia tutejszych uszu ma związek z najazdem tatarskim w 1241 roku. Mieszkańcy Sztramberka ukryci na wzgórzu wypuścili wodę ze zbiornika, zatapiając obóz wroga. Podczas przeszukiwania obozu Tatarów mieli znaleźć worek wypełniony odciętymi i solonymi uszami chrześcijan, przygotowany do wysłania na dowód zwycięstwa tatarskiemu chanowi. Inne, mniej makabryczne podanie mówi, że deser ma przypominać wieżę w formie walca, czyli Trubę górującą nad miastem.

Sztramberskie uszy są idealnym posiłkiem podczas 11 km spaceru. Przed lub po warto odwiedzić jeden z lokali, jeśli oczywiście lubisz czeskie jedzenie. Wybierz lokalny browar albo małą gospodę albo jedno i drugie. I koniecznie piernikowe piwo.

Podstawowa wycieczka wokół Sztramberka opisana jest

To wersja krótsza, nasza to wersja z kluczeniem, zawracaniem i szukaniem ścieżek.

Przed wyjazdem do Sztramberka warto zajrzeć na stronę:

https://www.lasska-brana.cz/pl

A jeśli chcesz zrozumieć dlaczego tak ciągnie mnie w Czechy, to polecam wcześniejszy tekst. Pokusiłam się o udowodnienie ryzykownej tezy i znalazłam 10 wspólnych cech dla mieszkańców Republiki Czeskiej i Włoch.