Mikołaj i jego pomocnicy to teraz mają pewnie pełne ręce roboty. Wymyślają, wybierają, kupują i pakują. Prezenty, dużo prezentów. A może w tym roku, dziwnym roku, jednak mniej kupują? Albo rozważniej wybierają? Albo wymyślają jakby tu mniej wydać, ale jednak zrobić atrakcyjny i przyjemny dla oka prezent? Czy ciekawy prezent musi być kosztowny? Taki wiesz, za kilka stów, że aż strach używać. No, może od święta.

Moim zdaniem nie!

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Inaczej jaki sens miałby mój poprzedni tekst o niewydawaniu pieniędzy tylko dlatego, że okazja goni okazję. I tym razem będę jednak pokazywać, że można trochę wydać, zrobić budżetowy prezent, wesprzeć jedną z polskich marek, za którą stoją świetne kobiety.

Pomocnik Mikołaja wybrał tym razem cztery dziewczyny i ich firmy. Znam je – firmy i dziewczyny – w realu albo tylko wirtualnie, ale swoje potrzeby realizuję właśnie z nimi i u nich.

 

W Bardzo Studio czytają w myślach Mikołaja

Z Justyną z Bardzo Studio mamy już wymyślony czwarty drobiazg. Powstanie przed Świętami albo tuż po. Ponieważ to prezent dla mnie, więc nie musimy spieszyć się z realizacją. Wymyślałyśmy już nerkę we wrzosowym kolorze, torebkę w wiosennej zieleni, soczyście czerwony piórnik, a za chwilę powstanie unikatowy pasek do sukienki.

Właśnie unikalność jest znakiem rozpoznawczym Bardzo Studio. No jasne, mogłam pójść do sklepu i coś sobie wybrać, nawet przeszukałam kilka stron internetowych. Nie znalazłam jednak tego, czego szukałam, czegoś wyjątkowego i wróciłam z tematem do Justyny. Nie powiedziałam wiele. Ot, pokazałam prostą sukienkę i poprosiłam o wymyślenie paska. I Justyna wymyśliła, jakby czytając w moich myślach.

Justyna Pizio z Bardzo Studio doradza, dobiera kolory, dokładnie opisuje materiały, fakturę i jakość skór. Więc niby wiem czego się spodziewać, ale i tak otwierając paczkę czekała mnie niespodzianka. Bardzo miła niespodzianka. I wiem, że z paskiem będzie podobnie.

Powoli, solidnie, z sercem – tak pracuje się w Bardzo Studio

Autorka tych drobiazgów, choć oczywiście może zaprojektować i uszyć także unikatową torebkę czy torbę, jest absolwentką łódzkiej ASP. Pracuje w Bytomiu. A kiedy nie wymyśla moich ulubionych drobiazgów (portfeli, wizytowników, futerałów, etui  czy oprawek na książki) maluje i rysuje.

BARDZO to ja, Justyna, szyję i dopieszczam każdą rzecz, jaką Wam proponuję. Od 2009 roku projektuję i szyję torby oraz akcesoria ze skór naturalnych, a także z tkanin.

Po godzinach, a czasem w trakcie dnia, maluję, rysuję. Maluję od zawsze, torby szyję od ok. 20 roku życia.

Malarstwo to głównie akwarele, przyroda, ale i konceptualna, ekspresyjna plama koloru. Dużo delikatności, ale i mocy płynącej z malarstwa gestu.

Natomiast BARDZO to surowy, nieformalny styl. Połączenie solidnego rzemiosła i sztuki skierowane do świadomego klienta oczekującego unikatowego produktu. Proponuję autorskie kolekcje. Jestem też otwarta na indywidualne potrzeby klientów i modyfikacje modeli w ramach zachowania charakteru BARDZO. Bazujemy wtedy na moich, już istniejących, formach. Czyli z przyjemnością spełniam Wasze małe i większe marzenia.

W przypadku projektów realizowanych przez Justynę i jej Bardzo Studio czas jest bardzo ważny. Ale … jeśli Mikołaj chce zdążyć przed Świętami to może skorzystać z półki OD RĘKI.

Zapach świąt dzięki Mydło Stacji

W Beskidzie Niskim mieszka Wiktoria Mucha, właścicielka Mydło Stacji. Ogrodniczka i zielarka stworzyła naturalne kosmetyki. Mydła, jak wynika z nazwy, ale nie tylko. Ja jestem fanką jej hydrolatów i serum różanego zamkniętego w niewielkim, szklanym opakowaniu. Masło shea podbiera mi Piotr. W końcu idealnie chroni usta biegaczy w mroźne i wietrzne dni. Ja ratuję nim także popękane dłonie. 60 ml słoiczek kosztuje 17 złotych. Jak tylko skończy mi się balsam do ciała to skuszę się na śliwkę w brązowym cukrze, choć jest ryzyko, że jeśli pachnie tak jak Daleki Świat to będę miała zachcianki na śliwki.

Święta pachną wanilią i cynamonem, nie tylko w kuchni

Najtrudniej podjąć mi decyzję, gdy zaglądam do działu hydrolaty. Malina i róża to moje ulubione zapachy. Przed Świętami mam jednak ochotę na wanilię i cynamon, idealnie wpisują się w bożonarodzeniowy klimat. Wiosną mam ochotę na ziołowe aromaty – rozmaryn, czarny bez i szałwię. W hydrolatach nie o sam zapach jednak chodzi, ale to co mogą zdziałać dla naszej skóry i włosów.

Koniecznie przeczytaj piękne i fachowe opisy na stronie Mydło Stacji.

Święta pachną magicznie

Za sprawą Wiktorii i jej Mydło Stacji święta pachną magicznie. Zapach świąt ukrył się także pośród naturalnych, ręcznie robionych mydeł. Z ekologicznych składników i idealnych dla wrażliwej skóry.

Chyba wiem skąd wzięła się ta mieszanka zapachów w sklepie z naturalnymi kosmetykami.

Mają zapach mojej mamy i tego nieco nerwowego bałaganu kiedy grzyby w jednym a masa budyniowy w drugim garnku na kuchence. Święta mają dla mnie zapach mandarynek, których na całe szczęście nigdy nam nie brakowało. Tej świeżości i mroźnego powietrza wpuszczanego do domu tuż po kolacji wigilijnej.

Święta mają też zapach piernika, śliwki, słodko gorzkiego maku. A to zapachy przesiąkają każdą bliską mi osobę. Wtedy wyjątkowo bliską, bo zawsze dużo się do nich przytulam. I na koniec, święta mają dla mnie zapach bliżej nieokreślonej wyjątkowości, celebrowania wspólnego czasu i gorącego pragnienia, by ten czas trwał jak najdłużej.

Jeśli wybierzecie swoje ulubione zapachy ze sklepu Mydło Stacja macie szansę cieszyć się nimi przed 24 grudnia! Mikołaju – tędy na zakupy!

Justyna Zając, co hasa po górach

Justyna właśnie zaczyna w tym biznesie. I jeśli tak wyglądają jej początki, to co będzie dalej! Zawsze z zazdrością i podziwem patrzę na osoby, które mają tego rodzaju talent. A to uszyją, wyhaftują, wydziergają… A ja nic z tych rzeczy. No dwie lewe ręce normalnie. Więc tego typu prace mnie zachwycają. Czapki, opaski, rękawiczki. No sweter nawet! To już dla mnie wyższa szkoła jazdy.

Ja często wymyślam teksty na blog podczas biegania, a Justyna wymyśliła sobie zajęcie stojąc w kolejce. Choć podejrzewam, że potrzeba ciepłych dłoni, uszu i stóp nie była tu bez znaczenia. Wszak Justyna, jak nie szydełkuje, to hasa po górach w towarzystwie dwóch Panów. A w górach komfort i ciepło są najważniejsze.

Pomysł na szydełkowanie wziął się u mnie podczas wizyty na osiedlowej poczcie, gdy czekałam w kolejce na odbiór awizowanej przesyłki. Szukałam też wtedy dla siebie czapki idealnej w góry, bo miałam dość markowych akryli… Stałam w kolejce i przyglądałam się książkom. Jedną z nich była ta o szydełkowaniu. Kupiłam, zamówiłam włóczki różnej grubości, szydełka i poszło.

Bardzo szybko okazało się, że robię to dobrze i szydełkowanie stało się moją pasją. Po pewnym czasie zaczęłam się nią dzielić ze światem. Teraz tworzę na zamówienie wełniane akcesoria – czapki, opaski, szaliki, kominy. Każdy produkt wychodzący spod mojego szydełka jest jedyny w swoim rodzaju. Nieopisaną radość sprawiają mi wiadomości od klientów, że moje dzieło im się podoba.

 Ja mam zawrót głowy od patrzenia na te kolory. Tyle możliwości! Co wybrać?

Zapraszam Mikołaja na stronę Justyny oraz na jej profil na Instagramie.

Polka Sport – zadba o uszy i kobiecy wygląd!

Tutaj to ja w ogóle nie jestem obiektywna! Wybacz, ale nie mam zamiaru być. Uwielbiam biegać w tym ubraniach, choć oczywiście nie wszystkie wzory pasują mi bezkrytycznie. Ale… Mikołaju! Jeśli masz obok siebie biegaczkę to zdecydowanie zapraszam do sklepu. W sumie ubierzesz ją od stóp do głów, a prezent spokojnie dobierzesz do budżetu.

Prezenty od stóp do głów

Zaczynając od głowy – Polka Sport zaczynała od wciąż wyróżniających ją biegowych spódniczek, ale po co mi spódniczka bez opaski! 😉 Ty Mikołaju możesz zacząć od opaski. Polecam paprotki! Są przepiękne i tylko pozornie skromne. W lesie robią robotę. Nie dość, że jest ciepło w uszy, to jeszcze pięknie się prezentują. Moim zdaniem zielone i czarno-białe paprotki to wersja jesienna, a nawet wczesnozimowa – ja używam jej tak długo jak temperatura jest w okolicy zera. I zabieram też na górskie wędrówki, bo szkoda, żeby leżały w szafie.

Do kompletu do paprotkowej opaski możesz Mikołaju dobrać biegową spódnicę, choć ta będzie musiała poczekać w szafie do wiosny. Ale powiem Ci Mikołaju, że ja mam w szafie spódnice, które Kasia Półtorak, właścicielka firmy, wymyśliła 4 lata temu i nadal są w użyciu. Jedyne ryzyko, że Twoja biegaczka będzie chciała więcej. Polecam zajrzeć na początek do outletu – sortuj po rozmiarze i wybierz pierwszy model na próbę. Ceny atrakcyjne!

Getry i koszulki – do wyboru do koloru!

Jeśli nie spódnica to getry lub koszulka – w zależności od budżetu. Naprawdę warto. Ale zacznij od drobiazgu, zobacz jak Kasia i jej firma podchodzi do tematu dbania o środowisko – choć papierowe koperty do pakowania i pudełka z odzysku, poznaj jej filozofię i odkryj ubrania z recyklingu. Tu naprawdę nie chodzi tylko o bieganie!

Chodzi też o niemarnowanie. Z resztek materiału można przecież uszyć opaski. Jak znajdzie się trochę zapomnianego materiału to powstaną koszulki, a Kasia co jakiś czas wyprzedaje swoje własne, mało używane spódniczki biegowe. Wystarczy dołączyć do społeczności na Facebooku i do grupy Biegam w spódnicy.

Mikołaju – prezenty kupuj u tych dziewczyn, dla mnie też!

Mikołaju, mam nadzieję, że Ci pomogłam! Pamiętaj – unikatowy prezent, jaki powstanie dzięki talentom tych dziewczyn, będzie wyjątkowy. Z kilku powodów.

W 2020 roku mocniej dotarło do nas, że nie trzeba mieć dużo, warto mieć dobrze – dobrej jakości rzeczy. Można kupować mniej, ale kupując wspierać polskich producentów – ja wspieram tych mniejszych, jednoosobowe firmy, za którymi stoją konkretne kobiety. I nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała, że wspieram dziewczyny i kobiety – za ich niesamowitą kreatywność, umiejętność dostosowywania się do okoliczności i siłę! I piękny uśmiech.