Toż to żadne góry! ŚWIĘTOKRZYSKIE?! Gdyby nie ten dziwaczny 2020 rok i życie w cieniu pandemii, pewnie już bym tam nie wróciła.

A tak, to ostatni post z cyklu POWROTY. Góry Świętokrzyskie i Łysica to miejsca, gdzie byłam jako licealistka, a później długo nie było okazji, by wrócić. I o ile Tatry zostały w moim sercu na zawsze, o ile w Karkonoszach mam swoje ulubione miejsca, o ile w Gorcach odkryłam takie zakątki jak Magurki, o tyle umówmy się, że Góry Świętokrzyskie wrażenia na mnie nie robią!

Masz inne zdanie – to na samym dole, w komentarzach, zachęcam do polemiki. A nuż widelec mnie przekonasz i jeszcze tam wrócę.

Mnie nie było, a one urosły

Faktem jest, że w Świętokrzyskich byłam w wieku 17 lat, czy coś koło tego, czyli … bardzo dawno temu. W głowie zostały mi tylko nazwy. Celiny, Bodzentyn i Święta Katarzyna.

Ten niski łańcuch górski nie jest dla mnie zbyt atrakcyjny, przyznaję. I odległość jaka mnie od niego dzieli też działa na niekorzyść. Do powrotu w Góry Świętokrzyskie przekonał mnie dopiero pobyt w tamtych okolicach. 70 km to już dam radę pokonać i aż żal nie wykorzystać, by skonfrontować wspomnienia z rzeczywistością.

Łysica, czy może jednak Skała Agaty?

Dla pewności chciałam też powtórzyć wejście na Łysicę i jej drugi wschodni wierzchołek, czyli Skałę Agaty. Jak się okazuje centymetry robią różnice, bo dziś za najwyższy punkt Gór Świętokrzyskich uznaje się właśnie Skałę Agaty, choć i na Łysicy i na jej wschodnim wierzchołku tablice informacyjne podają dokładnie tę samą liczbę 614. Za cztery szczyty nie chciałabym się jednak dowiedzieć, że moja Łysica sprzed lat się nie liczy i powinnam ją jednak powtórzyć do Korony Gór Polski.

Łysica, Góry Świętokrzyskie

Tym bardziej, że gdy ja byłam na szczycie Łysica miała 612 m., a tymczasem przeprowadzone przez naukowców z Politechniki Świętokrzyskiej badania dały jej półtora metra więcej.

Na dodatek te pomiary dodały Skale Agaty kolejnych centymetrów.

Według nowych pomiarów wysokość obu szczytów wynosi:

  • 613,31 m n.p.m. dla Łysicy
  • 613,96 m n.p.m. dla Góry Agaty.

Więcej na ten temat >>

Ponieważ oba punkty dzieli także mniej niż kilometr, przyszli zdobywcy Korony Gór Polski nie powinni się wahać.

Najszybciej ze Świętej Katarzyny

Najszybciej na oba szczyty można się dostać ze wsi Święta Katarzyna, a szlak zaczyna się przy klasztorze Bernardynek (tutaj jest też zlokalizowany parking).

Trasa tam i z powrotem z opcją wejścia na oba wierzchołki to zaledwie 5 km i 1,5 godziny marszu. Podejścia też nie jest wiele – w sumie 260 metrów.

Nie mam więc wątpliwości, że najniższy szczyt z Korony Gór Polski jest łatwo dostępny. Choć jeszcze szybciej można wejść na trzeci w kolejności, czyli Skopiec. Wrażenia są jednak diametralnie inne.

Łysica i Skała Agaty w wersji dłuższej

Jeśli takie zdobycie Łysicy i Skały Agaty to dla kogoś mało, polecam wystartować w Bodzentynie. I po drodze wejść na Miejską Górę i zaliczyć przyjemną wędrówkę leśnym szlakiem zupełnie pozbawionym widoków, ale jednak nie pozbawionym atrakcji.

W Bodzentynie wykorzystaliśmy fakt, że w świąteczny dzień pusto było przed filią Urzędu Pracy i zakładem komunalnym i tam zostawiliśmy samochód. Parkingów szukać należy zapewne w centrum miasteczka. Ale ja chciałam w góry, a nie spacerować ulicami.

W górę jest na początku jednak asfaltową drogą, później trzeba zamknąć oczy, by nie zrazić się śmietniskiem zostawionym przez turystów przy wejściu na szlak. Niebieski szlak, którym wędruję do Świętej Katarzyny to fragment szlaku im. Edwarda Wołoszyna z Wąchocka do podkieleckiej Cedzyny.

Mostki i podmokłe łąki i nieistniejąca wąskotorówka

Miejska Góra o wysokości 426 m n.p.m. (mówiąc żartem, to po powrocie w Beskidy mogę mieć chorobę wysokościową!) znajduje się na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Delikatne podejście i za tabliczką z nazwą i wysokością, zejście. Widoków żadnych nie ma, ostrzegam!

Zejście prowadzi do znacznie bardziej malowniczego miejsca na trasie – to dolina Czarnej Wody. Teren jest podmokły i błotnisty, ale przejście suchą stopą zapewniają drewniane kładki. Bardzo ciekawe i łatwo dostępne miejsce. Jest tu też drewniana altana w której można odpocząć. I w pierwszy dzień Świąt nie ma tu nikogo!

Stąd już przyjemna wędrówka do skrzyżowania szlaków i miejsca oznaczonego nazwą Słupski weksel. To miejsce gdzie niebieski szlak przecina ścieżkę edukacyjną „Śladem kolejki wąskotorowej” prowadzącą z Nowej Słupi do Świętej Katarzyny.

Przyrodniczo-kulturowa ścieżka edukacyjna „Śladem kolejki wąskotorowej” jest ulokowana wzdłuż szlaku, którym prowadziła zagnańska kolejka wąskotorowa. Na torach tej trasy przewożono ludzi w wagonach towarowo-osobowych, drewno do Zagnańska, od 1930 roku również rude (m.in. pirytu) z kopalni „Staszic” w Rudkach oraz piasek. Kres funkcjonowania kolejki wąskotorowej nadszedł w 1960 roku. Od tamtej pory zniknęły z jej trasy tory oraz inne elementy infrastruktury.

Źródło i dodatkowe informacje >>

Weksel to w gwarze kolejowej zwrotnica. Pierwotnie linia kolejowa skręcała w tym miejscu na południe, w kierunku Świętej Katarzyny. Dziś jest miejsce odpoczynku, tablica informacyjna i ścieżka przyrodnicza, równa jak stół, prowadząca śladami kolejki wąskotorowej. W takich miejscach zawsze żałuję, że nic nie zostało i wszystko trzeba powierzyć wyobraźni.

Kolejny etap to przyjemna wędrówka lekko podmokłą ścieżką, urozmaiconą pomostami aż do skrzyżowania szlaków i klasztoru w Świętej Katarzynie!

Tak! Tutaj byłam kilkadziesiąt lat temu!

Od klasztoru w Świętej Katarzynie podążamy czerwonym szlakiem. To już to najszybsze i najkrótsze wejście na najwyższy szczyt Świętokrzyskich. Najpierw drewnianymi stopniami, później pniemy się pod górę ścieżką, dalej wzdłuż gołoborza i po kilkudziesięciu minutach docieram na szczyt. Pamiątkowe zdjęcia i jeszcze niespełna kilometr, by na Skale Agaty formalnie potwierdzić zdobycie najniższego szczytu z Korony Gór Polski.

Jako, że to Święta Bożego Narodzenia schodzimy jeszcze do Przełęczy św. Mikołaja. Znajduje się tu kapliczka pod wezwaniem świętego Mikołaja – patrona pielgrzymów i podróżnych. Powrót do Bodzentyna dokładnie po swoich śladach. Niestety brak jest możliwości wytyczenia pętli. Można wędrować dalej czerwonym szlakiem aż na Święty Krzyż (Łysą Górę) i zejść niebieskim do Nowej Słupi.

Podsumowanie: 24 km i 5,5 h wędrowania

trasa wycieczki, góry świetokrzyskie