Ileż ja razy namawiałam do biegania! To już robi się nudne! Opowiadanie o zaletach dla ciała i ducha, o korzyściach zdrowotnych i cechach charakteru, które w sobie odkrywamy dzięki bieganiu. Siła. Determinacja. Umiejętność wyciągania wniosków z porażek. Konsekwentne dążenie do celu. Brzmi jak cytat z CV wysłanego jako odpowiedź na ogłoszenie Praca dla biegacza.  Albo odpowiedź na pytanie – a jakie są Pani zalety – które nie raz słyszałam podczas rozmowy rekrutacyjnej.

Historia pewnego dywanika, made by biegaczka

Ostatnio, sama zostałam takim „rekruterem”. Dość prozaiczna rzecz. Nowy dywanik do mojej kuchni i małego kącika jadalnego. Czas już był na jej metamorfozę. Mała renowacja starych, sosnowych mebli, dekoracyjne poduchy w kształcie gór i jednak coś tu nie pasuje. Na podłodze stary, zużyty i w zdecydowanie nieodpowiednim kolorze dywanik. Nowy miał być unikatowy, ręcznie robiony i łatwy w utrzymaniu, czyli z możliwością prania.

Szukałam, oglądałam, porównywałam i mierzyłam. Dość szybko znalazłam w Internecie Magdę i jej sznurek. Oglądam i oglądam. Dużo jest do oglądania. Im więcej, tym wybór trudniejszy. Jakby to powiedzieć – bogate portfolio. Wysyłam wiadomość, padają pytania. Wymiary? Prostokąt czy może okrągły? Kolory – ile, jakie? Cena? Termin?

Szukam dalej, oglądam kolejne strony, kolejnych twórców, kolejne dywaniki. Mieni mi się już przed oczami. Porównuję, notuję, mierzę i… wracam do Magdy.

Zdecydowało … bieganie!

Zdążyłam już zobaczyć jej prywatny profil na FB i odkryłam, że jest biegaczką. Z rozmów o dywanikach robi się rozmowa o bieganiu. Czy wybieram się na Rzeźnika, bo ona tak. Gdzie i co biegam. Zresztą w ostatniej wiadomości, już po odbiorze zamówienia, zaproponowałam bieganie jeśli pojawi się w mojej okolicy.

Magda jest biegaczką. To komu innemu ja miałam zlecić tę „robotę”?!

Jak to się stało, że biegaczka zajęła się rękodziełem? Magda tłumaczy mi, że i bieganie i szydełkowanie mają ze sobą wiele wspólnego. Potrzeba podobnych cech. Cierpliwości. Ale i uporu. Determinacji.

praca dla biegaczaI z rękodziełem i z bieganiem wyszło bardzo naturalnie. Jestem w połowie introwertyczką, a w połowie ekstrawertyczką. Część mnie potrzebuje czasu w samotności, a część ciągnie do ludzi i do chaosu świata zewnętrznego. Któregoś dnia przeglądając zdjęcia na Instagramie i wpadł mi w oko szydełkowy dywanik z opisem, że ktoś go zrobił własnoręcznie. W ciągu kilku minut dowiedziałam się z czego i czym został wykonany i kupiłam wszystko co trzeba. Bardzo chciałam spróbować. To był impuls. Na początku nie wychodziło mi tak jak chciałam, ale jestem dość uparta więc w końcu musiało się udać. Myślę, że to cecha wypracowana przez sport bo wiem, że nie od razu można  przebiec maraton. Wszystko wymaga pracy, cierpliwości, wysiłku i zaangażowania. Dlatego uważam, że te cechy łączą i rękodzieło i sport. Podczas szydełkowania ładuję baterie i wypoczywam psychicznie. Jest to zajęcie bardzo statyczne więc przez kilka godzin zbiera się we mnie energia, z którą potem muszę coś zrobić, bo czuję, że mnie „nosi” Dlatego biegam i ćwiczę cross fit. To właśnie wtedy odzywa się we mnie ekstrawertyk, który potrzebuje ludzi i tego żeby „coś się działo”.

Bieganie i coś więcej! Hobby i pasje w CV

Tu jednak nie chodzi tylko o bieganie, ale biegania będę się trzymać bo jest mi najbliższe i najlepiej znane. Mówiąc szerzej – chodzi o pasje i zainteresowania. W naszych zawodowych życiorysach oprócz wykształcenia, kariery zawodowej, kursów i szkoleń czy znajomości języków, jest też miejsce na pasje i zainteresowania. A może raczej sukcesy?

Alę poznałam na początku swojej biegowej drogi. Po dwóch latach biegania pojechałam do Krynicy na Festiwal biegowy. I tam na deptaku, przed Życiową Dziesiątką się spotkałyśmy. Nie pytaj jak. Biegacze po prostu zagadują i łapią nić porozumienia. Z Alą mamy kontakt do dziś, zresztą w Krynicy widziałyśmy się jeszcze co najmniej raz. Później Kraków – Bieg świetlików i półmaratony. A nawet Paryż i maraton, choć tam akurat w tłumie się nie spotkałyśmy. Ale to właśnie maratonowi w Paryżu Ala zawdzięcza swój zawodowy sukces.

Historia Alicji, maratonki

Alicja opowiedziała mi swoją historię zmiany pracy, w której bieganie odegrało ważną rolę. Dziewczyna z doświadczeniem, kompetencjami i umiejętnościami w swojej branży, w CV wpisała coś co dla przyszłego szefa kropką nad i.

biegaczka, maratonOto historia Alicji Woźniakiewicz, biegaczki, maratonki.

To była wiosna 2014 rok. Właśnie przebiegłam swój drugi maraton. Właśnie wróciłam z pięknym medalem z Paryża.

I równocześnie to był czas, gdy szukałam pracy w Nowym Sączu. Znalazłam bardzo fajną ofertę biura podróży. Postanowiłam dopracować swoje CV i je wysłać. Stworzyłam rubrykę „szczególne osiągnięcia”, gdzie obok ukończenia studiów z wyróżnieniem i zawodowych sukcesów, wpisałam przebiegnięcie  dwóch maratonów: w Krakowie i w Paryżu. I wysłałam swoje zgłoszenie.

Byłam na fali, wierzyłam, że wszystko mi się uda, że jestem wspaniała. Wiesz, to jest to niesamowite uczucie mocy, poczucie sprawczości i ogromnej determinacji.

Wiem… kiwam głową ze zrozumieniem. Wiem i doskonale rozumiem. I kiedy słucham tych słów mam problem, by opanować wzruszenie. Ale nie, na kolejny maraton nie dam się namówić.

biegaczka, medal, maraton, ParyżZaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Najpierw przepytano mnie o typowo branżowe rzeczy. Później padły pytania o maraton w Paryżu, jak było, jaka trasa. Mimo, że manager, który o to pytał nie biega, zauważył, że aż mi się oczy świecą jak mówię o tym maratonie.

I pod koniec rozmowy od razu dowiedziałam się, że mam tę pracę. To była pierwsza taka sytuacja, gdy decyzja zapadła od razu. Uzasadnienie? Manager powiedział, że on jest pewien swojego wyboru, że skoro biegam maratony to świadczy to o ogromnej determinacji, uporze, konsekwentnym dążeniu do celu, niepoddawaniu się przy pierwszych przeciwnościach losu. I to było bardzo miłe!

Pisząc w CV i mówiąc o tym maratonie nie przypuszczałam, że to będzie miało aż taką moc. Ten medal zadziałał jak talizman. Zresztą miałam go wówczas ze sobą i tak właśnie go traktowałam – jak talizman. Miał mi przypominać, że mogę osiągnąć wszystko, co sobie zaplanuję.

Alicja w tej firmie pracuje do dziś. I wciąż biega – zresztą na rozmowę namawiam ją właśnie bo biegowym treningu.

Bieganie – jako punkt w CV

Bieganie jako pasja zdecydowanie powinno trafić do CV. Biegacze nie mają co do tego wątpliwości. I Magda Rysińska, twórczyni w Magda i sznurek i Paweł Mocek, autor bloga Bookworm on the run. Paweł ma za sobą rewolucję w życiu zawodowym. Jak pisze na profilu na LI:

Po 20 latach pracy w samorządzie przeszedłem na stronę biznesu.

20 lat w jednym miejscu to moim zdaniem bardzo dużo czasu. Nowa firma, nowi ludzie, nowe obowiązki to skok na głęboką wodę. Podczas tej zmiany pracy, już blisko dwa lata temu, mocno Pawłowi kibicowałam. I czytałam na jego blogu tekst o pierwszych dniach i tygodniach w nowym miejscu. Paweł sam przyznaje na blogu, że bieganie bardzo mu wówczas pomogło. Nie tylko sport jako sposób na stres, ale także to wszystko, czego dzięki bieganiu się nauczył.

Operacja „restart” czyli biegacz zmienia pracę

Paweł Mocek nie poprzestał na dzieleniu się tym doświadczeniem. Kolejny jego tekst to już taki mały poradnik jak zdobyć pracę. Przewodnik pełen cennych wskazówek i rad, sprawdzonych na własnej skórze.

Jak zdobyć pracę — poradnik

biegacz, blogerTak, zdecydowanie mam wpisane w CV oraz na LI, że jestem biegaczem, bieganie jest częścią mojego życia więc musi zająć należne mu miejsce w moim życiorysie.

Natomiast absolutnie nie epatuję rekruterów tym faktem, ewentualnie podczas rozmowy rekrutacyjnej wspominam, że jestem wytrwały, uparty, potrafię trenować i uczyć się, dzięki bieganiu jestem bardziej odporny na stres i że potrafię zachować „life balance”. Na końcu języka mam też argument, że jako biegacz choruję sporadycznie, stąd można liczyć na moją regularną obecność w pracy.

Zdaniem Pawła, samo bieganie nie jest podstawą do pomyślnego przejścia rozmowy kwalifikacyjnej.

Pracodawcy bazują na kompetencjach, certyfikatach i testach, ale wierzę, że bycie biegaczem dodaje mi pewności siebie i – kto wie – może kiedyś przeważyć, jeśli tylko to biegacz będzie prowadził rekrutację.

Szefowo! Jestem biegaczką! Co Ty na to?

Tyle, biegacze, a szefowie? Czy szefowie zatrudniają biegaczy, czytaj: ludzi z pasją. O to zapytałam moją byłą szefową, dyrektora marketingu – Aleksandrę Zawodzińską.

Zainteresowania to dla mnie, jako osoby szukającej potencjalnych współpracowników, bardzo ważna rubryka. Tak naprawdę tylko tam rekrutujący może znaleźć informacje mniej formalne, nie wymagane w procesie rekrutacji. Interesujące hobby to zawsze plus, może się zdarzyć, że stanie się pretekstem do wymiany zdań, dzięki której zostaniemy zapamiętani.

Pamiętajmy jednak, żeby pisać o tym co nas rzeczywiście interesuje, a nie co może wydać się atrakcyjne naszemu pracodawcy, tylko wtedy będziemy wiarygodni. Wiele lat temu dzięki swojej pasji zwróciłam uwagę osoby obecnej podczas spotkania rekrutacyjnego. Zapewne nie dzięki temu zdobyłam wymarzoną pracę, ale na pewno pomogło to przełamać lody i zbudować relację z przyszłym pracodawcą.

Z całą pewnością brak rubryki pasje / zainteresowania w CV absolutnie nie dyskredytuje kandydata, ale jest to na pewno sposób żeby wyróżnić się wśród wielu specjalistów o podobnych kompetencjach.

Pasja łączy ludzi i pomaga przetrwać kryzysy!

Pasja może pomóc w zdobyciu wymarzonej pracy (na różne sposoby), pasja także integruje ludzi w pracy. Dowód? Proszę bardzo! Ten tekst powstaje 22 maja, właśnie dzisiaj z teamem „Biegniemy z sercem” bierzemy udział w Biegu Firmowym. W czasie pandemii nie biegniemy wszyscy razem i w jednym miejscu, ale w tym samym dniu pokonamy w sztafecie po 5 km.

Podobnie doświadczenie ma Paweł:

W mojej firmie jest spora grupa aktywnych biegaczy, udało się nam wystawić kilka teamów w Katowice Business Run, dzięki bieganiu zawarłem wiele nowych znajomości, które bardzo ułatwiły mi start w nowym miejscu.

Alicja w trudnych sytuacjach zawodowych wciąż odwołuje się do biegania. Takim kryzysem była dla branży turystycznej pandemia. Takim kryzysem bywa dla biegaczy mityczny, trzydziesty kilometr maratonu.

medal, numer startowy, maraton

Musimy to tylko przetrwać, a później czeka nas meta z medalami, z publicznością, a w tym wypadku, naszymi klientami, którzy tylko czekają by wrócić i wyjechać z naszym biurem podróży.

Magda Rysińska porzuci na chwilę swoje rękodzieło, by stanąć na starcie pierwszego w życiu Biegu Rzeźnika. Pozostaje mi trzymać za nią kciuki. Ci z jej klientów, którzy znają jej pasje, zapewne wyślą jej kilka słów wsparcia. Powodzenia Magda!

Bieganie czy szydełkowanie, góry czy praca w ogródku. Majsterkowanie albo ściganie się na rowerach. Pasja. Hobby. Ale też styl życia. Dla mnie to ma znaczenie. Bywa ostatecznym argumentem w wyborze. I w moim CV bieganie też zajmuje ważne miejsce. A zawodowo – pozornie z bieganiem nie mam nic wspólnego. Ale tylko pozornie.