Kolekcjonuj wspomnienia i wrażenia, nie przedmioty. Więc może w prezencie, np. urodzinowym lepiej podarować coś niematerialnego?
I niekoniecznie to muszą być urodziny. Taki prezent także bez okazji smakuje jeszcze lepiej.

Przejażdżka na rowerze jako prezent?! Co w tym niezwykłego? Wszystko – przeczytaj!

Właściwie po takim wyzwaniu nie powinnam się dziwić, że podczas mojego weekendowego pobytu w Warszawie Piotr zorganizował dwa rowery. Dla siebie i świeżo upieczonej rowerzystki. 

Góralka w wielkim mieście

Co ja mogę robić podczas pobytu w Warszawie? Nie lubię zwiedzania i generalnie mnie to nuży. Nawet w ukochanych Włoszech nie zwiedzam. Zdecydowanie wolę BYĆ, a najbardziej kocham wszystko co dzikie – las, łąki, kwiaty, drzewa… Jak sprostać moim potrzebom?

Zaplanować alternatywne poznawanie Warszawy.

Las Kabacki!

W sobotnie, wczesne przedpołudnie przekraczamy szlaban jak granicę do rajskiego ogrodu. Samochody, ruch, gwar i stolica z wszystkimi jej pokusami i atrakcjami zostają za plecami. Przede mną nowy, zupełnie nieznany las. Dość płaski – co dla mieszkańców Warszawy jest zapewne oczywiste, a dla samozwańczej góralki – mniej. To co płaskie ma ogromną zaletę, gdy wsiadam na rower – daję radę. 

Po 2-3 km pierwszy postój. Nie, wcale się nie zmęczyłam, ale wjechałam w pole słoneczników! To zdecydowanie czas na sesję fotograficzną! Jak tak dalej pójdzie to nigdzie nie dojedziemy! Ale co tam, zdjęcie ze słonecznikami musi być. 

pole słoneczników, las kabacki, warszawa

Znasz Las Kabacki? Ja do tej pory nie znałam. Bo co miłośniczka gór i górskich wycieczek może wiedzieć o tym miejscu. I zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie pewne życiowe okoliczności, mogłabym tam w swoim życiu nie trafić. 

To nie jest przewodnik po Lesie Kabackim!

Tym bardziej, że ja go właściwie nie znam, choć przejechałam po lesie i w jego okolicy na rowerze 50 km. Wte, wewte i po przekątnej. Zapis mojej trasy jest zupełnie poglądowy – każdy może wytyczać własne szlaki. Biegiem, marszem czy na rowerze. A zimą pewnie także na biegówkach. Miejsca tam tyle, że wystarczy dla wszystkich!

mapa, trasa, Las Kabacki

Trasa wycieczki rowerowej: 50 km

Ta wycieczka to po prostu jazda w stylu – zobaczmy dokąd ta droga prowadzi… Czasem w słoneczniki i na pola kapusty. Czasem na polanę z miejscami biwakowymi. Czasem w las gęsty. Czasem tam, gdzie pomniki przyrody. Czasem do sklepu po prowiant na piknik na ławce.

Sposób na spędzenie wolnego czasu

Las Kabacki to idealne miejsce nawet na cały dzień. Można tak jeździć i jeździć i wciąż się nie nudzić! Na pewno podczas pierwsze wizyty. Podczas kolejnej – już szukałabym nowych dróg i ścieżek. Chociaż polana widokowa im. Macieja Kumosa i Park Kultury w Powsinie kusić będą miejscami do odpoczynku i pikniku. Wystarczą bagietki, ser i oliwki na wygodnej ławce pod drzewem. Byłoby i wino, ale wiecie, rowery 😉 Zatem obeszliśmy się marchewkowo-bananowym sokiem i wodą 🙂

Ale jeśli w weekendowym tłumie nie czujesz się dobrze to mam rozwiązanie. Można pojechać w bok, piaszczystą drogą pośród pól. Po kilkuset metrach brzozowy zakątek i kilka rozwieszonych hamaków. Tak odpoczywać to mogę i ja 🙂 Trzeba zorganizować hamaki.

Gdzie ja właściwie jestem?

Jestem w rezerwacie przyrody – rezerwat został utworzony w sierpniu 1980 roku. Ponad 900 hektarów w południowej części Warszawy. Są tu trzy szlaki turystyczne (prawie jak w górach) – czerwony, zielony i niebieski oraz dwie ścieżki przyrodnicze. 

I jeszcze wiele innych dróg i dróżek, z których można stworzyć własną kombinację. 

Tutaj więcej o historii tego miejsca.

Dzicy mieszkańcy Lasu Kabackiego

Zgodnie z opisem na Wikipedia żyją tu sarny, lisy, borsuki i inne zwierzaki. I ptaki i płazy i gady. Zapewne, jak w „moich” lasach trzeba być o świcie i najlepiej samemu. Żadnych zwierzaków nie wypatrzyliśmy, choć ja to głównie patrzyłam pod koła. 

Z wyjątkiem jednego! Ale nie znam jego sympatyków! Wszystko jest dobrze, tak długo jak jestem w ruchu – nie nadąża za mną. Mały, brzęczący nad uchem, krwiopijca. Najlepszy trener, o czym przekonałam się jakiś czas temu na Polesiu.

 

W Lesie Kabackim komarów nie brakuje. Więc albo jakiś spryskiwacz na tropiki, albo nieustanny ruch w tempie co najmniej 10 km na godzinę. 

To teraz czas dla czytelników. Inne dzikie miejsce w stolicy? A może Las Kabacki jeszcze czymś mnie zaskoczy? A inne dzikie miejsca w stolicy? Zapraszam do komentowania.