77 km w Beskidzie Żywieckim to dwudniowa wycieczka dla miłośników dłuższych dystansów

Beskid Żywiecki to mój ulubiony kawałek Beskidów. No dobrze, obok Gorców, Sądeckiego, Niskiego, Małego… Dużo mam tych ulubionych miejsc, ale ta trasa jest z pewnością w wąskim gronie moich faworytów. Szczególnie wiosną. W sumie to nie jest jedna trasa, spokojnie można wykroić z niej kilka wycieczek. Tym razem postanowiłam jednak odwiedzić najpiękniejsze miejsca w Beskidzie Żywieckim podczas jednego weekendu. Zaplanowałam trasę dla miłośników długich dystansów, z noclegiem w jednej – a jakże – najładniej położonych bacówek. Lubię zasypiać i budzić się w górach. Nie trzeba jechać, parkować i wychodzić na szlak, rano po prostu zakładam buty i idę. 

Zieleń, las, góry, Beskid

Trasa z Rajczy do Zwardonia: 77 km w dwa dni (zgodnie z pomiarem mojego zegarka)

Jednak nie najkrótszą drogą, ale górami!

Czas: 2 dni

1 dzień: 46 km i prawie 2400 m w górę

2 dzień: 31 km i 1200 m w górę

Żartem mogę powiedzieć, że zrobiłam sobie taki patrol granicznego szlaku!

Start: dworzec PKP w Rajczy, meta: dworzec PKP w Zwardoniu

Niebieski, a jednak zielony wiosenny szlak

Tutaj zaczyna się moja wycieczka. Mimo tak wielu lat wędrowania po Beskidzkich szlakach, właśnie odkryłam dla siebie trasę z Rajczy na Halę Boraczą. I od razu polecam. 

Szlak, beskid żywiecki, Boracza hala

Niebieski szlak jest zielony – to zaleta pory roku! W maju bukowe lasy mają najpiękniejszy odcień zieleni. I jest pusty – na trasie nie spotkałam nikogo. Może to wczesna pora, a może jednak popularniejszy najszybszy czarny szlak z Żabnicy. Wędrówka przez bukowy las, a później także  polanami pozwala cieszyć się widokami. Tym razem Boraczą nie docieram, tylko na Polanie Cukiernica skręcam na zielony w kierunku Rysianki. Jeśli chcesz przy okazji tej wycieczki jeszcze odwiedzić Boraczą i spróbować jagodzianek to wystarczy kilka minut. Ja jednak zaplanowałam śniadanie wyżej. 

Śniadanie tradycyjnie na Rysiance

Zielony szlak na Rysiankę to wariant dla lubiących ciszę i samotność – jednak bardziej popularny jest żółty, z widokowymi polanami. Ja cenię sobie tę wąską ścieżkę. Miejscami jeszcze pachnie czosnkiem niedźwiedzim – lada moment zakwitnie, ale przy potokach już kwitną kaczeńce. Pierwszych turystów spotykam przed schroniskiem na Lipowskiej. Kilometr dalej „czeka” na mnie mała czarna i świeża jagodzianka. Zasłużone śniadanie po 13 km wędrówki. 

Beskid żywiecki, szlak, las

Przy Rysiance udaje mi się jeszcze wypatrzyć ostatnie w tym roku krokusy. Nie miały łatwo wiosną 2022, co rusz dosypywało śniegu, tydzień przed majówką było zimno, mgliście i nieprzyjemnie. Spektakularne widoki na Polany pełne fioletowych kwiatków mnie ominęły.

Drugie śniadanie na Krawców Wierchu

Teraz zmiana koloru szlaku na czerwony, ale tylko do Trzech Kopców. Tutaj docieram do polsko-słowackiej granicy i tych granicznych słupków oraz niebieskiego szlaku będę się trzymać niemal do końca dnia.  

Kolejny postój i odpoczynek zaplanowałam na Krawców Wierchu. To szczyt, ale dla mnie bardziej polana. Jest tu i bacówka, i miejsce żeby odpocząć, i piękne widoki. Sama trasa przez przełęcz Bory Orawskie, Wielki Groń i Grubą Buczynę pozwala rzucić okiem na Pilsko z drugiej strony. Kilka miejsc widokowych i wędrówka pięknym lasem. Krawców Wierch to miejsce, gdzie dociera sporo osób – krótki szlak z Glinki i już można odpoczywać na polanie. W sobotnie, słoneczne i majowe południe nie można być tu samemu. 

Ale ja wiem, że już za chwilę, gdy mój szlak przetnie drogę prowadzącą przez dawne przejście graniczne Ujsoły Glinka, znowu będę sama. Albo prawie sama – bywało, że nie spotykałam tam nikogo przez 20 km wędrówki, tym razem w sumie 6 osób, czyli tłoku nie było. Cisza, śpiew ptaków i trzy spektakularne podejścia. 

Trio: Oszust, Świtkowa i Rycerzowa

Gdyby kiedyś ogłosić konkurs na najbardziej strome podejście w polskich górach, poza Tatrami, to ja polecam to trio! Północno-zachodnia ściana Lackowej wiodła w mojej prywatnej klasyfikacji prym, ale po ostatniej wycieczce mam jednak wątpliwości. Na mojej drodze staje bowiem Oszus! Oszus (słow. Úšust, 1155 m n.p.m.) nazywany jest też Oszustem, nie ma się co jednak oszukiwać, czy to od Rycerzowej czy od Glinki można się zmęczyć! Po polskiej stronie utworzono rezerwat Oszast w celu ochrony pierwotnej Puszczy Karpackiej. 

Widok, Oszust, Beskid Żywiecki

Za Oszustem jeszcze dwie niespodzianki. O istnieniu obu wiem, ale jakoś łudzę się, że coś się zmieniło. To niemożliwe, ale może upływ czasu wyolbrzymił stromizny i w rzeczywistości nie będzie tak źle! Idę i idę i nic. Więc może jednak to strome zejście mnie ominie! Nic z tego – Świtkowa jak stała tak stoi. 1082 metry, a zejście na przełęcz Przysłop to 140 metrów w pionie. I patrząc z dołu mam nieodparte wrażenie, że jest tam prawie pionowo. Czy zejście może być męczące?! Chyba jednak wolę tędy wchodzić. Jak jest sucho, jak teraz, to wszystko się sypie, jak mokro po deszczu – to jazda po gliniastej ścieżce bez trzymanki. 

Wielka Rycerzowa, Beskid Żywiecki

Tak blisko, a jednak tak daleko!

Przełęcz Przysłop to ostatnie miejsce na wytchnienie! Było w dół, to teraz w górę i to prawie 300 metrów. Po ponad 40 km to już wędrówka „noga za nogą”. Byle na szczyt. Na Wielkiej Rycerzowej wieczorową porą nie ma już nikogo, nawet nie mam siły na zdjęcie. Marzę by sturlać się do Bacówki, zjeść, napić się i zagrzebać w śpiwór. Tylko to chrapanie w pokoju i odgłosy imprezy za ścianą… Cisza nocna jakby nie obowiązywała. O 6 uciekam więc na śniadanie, kaszka manna, herbatniki, jakiś krem orzechowy. I bez kawy, liczę, że obudzi mnie podejście na Rycerzową, dalej będę patrolowała graniczny szlak. 

Druga część trasy jest znacznie łatwiejsza! 

Po 46 km teraz już tylko 31! Mniej w poziomie i mniej w pionie! Prawie bułka z masłem, gdyby nie zmęczenie i jakiś odcisk na pięcie. Na początek wracam na Rycerzową i czerwonym szlakiem wędruję już przez cały dzień. Kolejne charakterystyczne punkty i ewentualne miejsca postoju to Przegibek i Wielka Racza. Na Przegibek prowadzi jeszcze niebieski szlak, ja o nim mówię „dołem”. Szlak omija szczyt Rycerzowej i jest mniej widokowy. Który wolisz? Można to łatwo sprawdzić podczas jednej wycieczki, gdy celem jest tylko Rycerzowa z Przegibek – w jedną stronę czerwonym, a w drugą niebieskim. Ja wolę czerwony. 

Tym razem nie skręcam na Przegibek, choć to jedno z sympatyczniejszym schronisk w Beskidach, zresztą nagradzane jeszcze za czasów magazynku N.P.M. Rezygnuję z kawy, bo muszę też zdążyć na pociąg ze Zwardonia do Rajczy. 

Rezerwat Śrubita to jest hit!

Na trasie między Przegibkiem a Wielką Raczą mam swoje ulubione miejsce. To rezerwat Śrubita i w tym miejscu szlak omija graniczny grzbiet. Rezerwat utworzony został na tym terenie w 1958 roku i obejmuje fragment pierwotnego lasu jodłowo-bukowego. 

Drzewa − zwłaszcza jodły − osiągają wysokość rekordową dla zachodniej części polskich Karpat (prawie 50 m). Wyjątkowe drzewa, ostoja zwierzyny i ta cisza, prywatnie jedno z moich ulubionych miejsc. 

77 km i degustacja trzech ciast!

Im bliżej Wielkiej Raczy tym więcej turystów. Jest już przed południem, czyli wiele osób zdążyło już dotrzeć tutaj z Rycerki a nawet ze Zwardonia. To dla mnie połowa trasy, więc czasu na kawę. I w schronisku na Wielkiej Raczy testuję kolejne ciasto. Po jagodziankę z Rysianki, marchewkowym w bacówce, czas na drożdżowe ze śliwkami. Które najlepsze? Trudny wybór! Jagodzianek nie odmawiam, ale tym razem marchewkowe z polewą czekoladową skradło moje serce! Popularne schronisko i szczyt już za mną, i znowu zostaję na szlaku praktycznie sama. 

A Ty jakie ciasto wybierzesz?

Chcesz dostawać ode mnie ciekawe treści? Zapisz się, to tak prosto!

Zieleń, las, góry, wiosna

Jeszcze tylko 4 h i Zwardoń!

Kto biega po Beskidach wie też, że moja wycieczka w dużym stopniu pokrywa się z trasą Chudego Wawrzyńca, tylko w przeciwną stronę. Ja więc tym razem nie wspinam się, ale schodzę stromym szlakiem z Kikuli. Wcześniej mijam Magurę i jeszcze wcześniej omijam Wielki Przysłop. Wiele lat temu, gdy byłam tu po raz pierwszy jego zbocza były kompletni pozbawione drzew, wszystko tu wycięto w pień. Teraz jestem zaskoczona jak pięknie las się odnawia. Za Beskidem Granicznym i Graniczną Przełęczą do Zwardonia jest już coraz bliżej. 

Las, góry, szlak czerwony, Beskid Żywiecki

Jeszcze tylko Skalanka i Aleja Zakochanych i czas powoli wracać. W drodze na dworzec mijam jeszcze opuszczony budynek dawnego schroniska turystycznego “Dworzec Beskidzki”. Postawiony w 1933 roku okazały murowany budynek schroniska, od 2010 roku stoi pusty. A ja pamiętam początek swojej podstawówki i szkolne wycieczki. Na pałacu przy schronisku graliśmy w piłkę, ale kilka chwil wcześniej nie mieliśmy siły na wędrowanie szlakiem. Ot, taka dziecięca przekora. Żal mi tego budynku! Wciąż wisi na nim informacja, że można go wydzierżawić, tylko czy kto kiedyś pozwoli mu odzyskać dawny urok?

Czas wracać!

Ostatni odcinek do miejsca, gdzie dzień wcześniej wyruszyłam to podróż pociągiem i tak zamyka się moja pętla. Polecam jeśli lubisz spędzać czas w górach.