Taką jesień – ciepłą i słoneczną – uwielbiam. W odległości godziny jazdy samochodem, a nawet mniej, mam miejsca, które warto odwiedzić właśnie o tej porze roku.
No dobrze – wiosną i latem też, zimą podobnie, ale jednak Beskid Żywiecki najpiękniejszy jest moim zdaniem jesienią. 

Dwie weekendowe wycieczki

Polecam dwie trasy, właśnie sprawdzone na własnych nogach. Długa, ale przyjemna i bardzo widokowa oraz krótsza – też widokowa i z możliwością odkrycia nowych miejsc.
W obu przypadkach jest sporo okazji do podziwiania widoków. Na Tatry, Gorce, Małą Fatrę. Takie możliwości dają leśne polany i odsłonięte wierzchołki. 

Starałam się unikać najpopularniejszych miejsc w Beskidzie Żywieckim, choć podczas drugiej trasy nie ominęłam Wielkiej Rycerzowej i o dziwo, w niedzielne przedpołudnie szczyt miałam tylko dla siebie. Przynajmniej przez kilka minut. Zatem, w drogę. 

Szlakami i ścieżkami, do celu

Do obu tras przygotowałam tracki – wyznaczyłam trasy w formie pętli i pod koniec nie szłam znakowanymi szlakami, ale wyraźnymi i widocznymi w terenie ścieżkami / drogami / trasami rowerowymi. Ja, miłośniczka papierowych map, korzystam ostatnio z tracków gpx. Trochę testuję, a trochę ułatwiam sobie życie w nowych miejscach.

Miłego wędrowania!

Wycieczka pierwsza

Z widokiem na Pilsko i Babią Górę – trasa z Korbielowa

Track trasy do pobrania

To długa wycieczka – ponad 42 km i 2100 metrów w pionie. Nie zapomnij czołówki – i początek i koniec o tej porze roku pójdziesz po ciemku. Bez przerw potrzeba na tę trasę ponad 10 godzin, zacznij więc wędrówkę wcześnie.

Start i meta w Korbielowie przy zajeździe Smrek. Tutaj najlepiej zostawić auto. 

Żółty szlak zaczyna się przy parkingu. Przejdź na drugą stronę ulicy, przez most i już jesteś w lesie. Później polany, kilka domów i znowu las. Po 4 km docieram do granicy.

Teraz towarzyszyć mi będą czerwone znaczki Głównego Szlaku Beskidzkiego.
Beskid Krzyżowski, Przełęcz Półgórska, Jaworzyna. I kawałek za tym szczytem wiata przy trasie rowerowej z Przyborowa. Zatrzymuję się tutaj na drugie śniadanie, z niedowierzaniem odnotowuję, że jak dotąd spotkałam jednego turystę! A to przecież długi weekend i zapowiada się przepiękny dzień. 

Zanim zapomnę – nie licząc niewielkiej grupy na Jałowcu – tego dnia na całej trasie spotkałam mniej niż 20 osób. Zatem jeśli lubisz samotność w górach to jest to ciekawa trasa.

Polana Głuchaczki, a nawet Mędralowa (1169 m n.p.m.) też są zupełnie puste. 

Na Polanie Głuchaczki latem działa studencka baza namiotowa. Od końca czerwca do początku września można się tu zatrzymać z własnym namiotem lub w namiotach bazowych. Jest woda – zimny prysznic – oraz kuchnia turystyczna. 

Z widokiem na Babią Górę

Zaletą tej trasy jest możliwość podziwiana najpopularniejszych i najpiękniejszych szczytów. Babiej Góry, Pilska, Skrzycznego. 

Za Mędralową czerwony szlak skręca na Babią Górę (do szczytu jakieś 2-3 godziny), a od tego miejsca trzymam się już żółtych, zielonych i znowu żółtych znaków. 

Hala Kamińskiego to kolejna okazja, by podziwiać panoramę. Mijam szybko Przełęcz Klekociny, bo przede mną jeden z moich ulubionych szczytów. Jałowiec o łatwej do zapamiętania wysokości 1111 m n.p.m. 

Beskid Żywiecki, czy może jednak Makowski?

Pewne jest, że Jałowiec to Pasmo Przedbabiogórskie, a widoki stąd fantastyczne – na Babią, Policę, Skrzyczne. Wysokość jest łatwa do zapamiętania, choć pojawia się i inny pomiar, który dodaje ponad metr. Więcej o tym przeczytasz na Wikipedii.

Moja trasa na Jałowiec nie jest najkrótsza, zdecydowanie więcej osób dociera tu z Zawoi czy Koszarawy. Przyznaję, że ja tylko raz przyszłam tu z Zawoi i to był Sylwester, wiele, wiele lat temu. Z Korbielowa, startu wyprawy, to już ponad 20 km na liczniku. 

Na szczycie Jałowca zatrzymuję się najdłużej, to półmetek mojej trasy. Teraz trzeba wrócić na przełęcz Czerniawa Sucha i już prawie do końca pilnować żółtych znaczków. Kolejny widokowy punkt to Lachów Groń. Niższy (1045 m n.p.m.), ale nie mniej atrakcyjny. 

Stąd szybkie zejście do Koszarawy, szlak przecina drogę i z powrotem pod górę. 

Kawa, herbata albo inne napoje!

Warto ponownie wspiąć się na górę, bo na trasie jest urokliwe Studenckie Schronisko Turystyczne „Lasek”, znane także jako „Chatka Elektryków”, położone jest tuż pod szczytem góry Lasek (Łazek) (871 m. n.p.m.)

Gospodyni chatki po krótkim powitaniu zadaje proste pytanie:

kawa, herbata czy coś innego?

Coś innego – to jest właściwa odpowiedź. Za nią kryje się wino z jednego z trzech miejsc – Węgry, Słowenia i okolice Krakowa. Z beczki, podawane w butelkach, więc lepiej mieć towarzystwo na szlaku, czyli kierowcę 😉
Ale i kieliszek dla samotnego wędrowcy się znajdzie. W szkle, nie żadna wersja zastępcza plastikowa. Polecam i dziękuję za poczęstunek 🙂 

Spotkania bliskiego stopnia na koniec!

Napojona winem i nakarmiona własnymi kanapkami zmierzam do Przyborowa. To już ostatni odcinek do Korbielowa. Można oczywiście wędrować cały czas żółtym szlakiem, ale wtedy trzeba będzie z Krzyżowej maszerować spory kawałek asfaltem.

Zamiast tego – wdrap się na Czułów Groń, miń drewnianą altanę (tutaj właśnie spotkasz rowerowy szlak, którym można dotrzeć do wspomnianej wyżej wiaty pod Jaworzyną) i trzymaj się wytyczonego przez mnie tracku. To kombinacja ścieżek, polnych dróg i szlaku rowerowego. 

 

Łosek, Beskid Żywiecki

Tego dnia, już po zachodzie słońca na jednej z polan, najpierw minęłam stado krów, a później – stado jeleni! W półmroku doliczyłem się 10 sztuk – ze stojącym na czele samcem o imponującym porożu. 

Wycieczka 2

Wielka Rycerzowa i Muńcuł – trasa z Rajczy

Są takie szczyty, na których szlak znam niemal na pamięć i takie, na których nie byłam. Muńcuł to już chyba ostatni w Beskidzie Żywieckim. 

Przez większość trasy wędrowałam szlakami, tylko początek – dojście do czerwonego szlaku z Rajczy – i koniec – powrót z Ujsół do Rajczy – ścieżkami i leśnymi drogami. Wyraźnie widocznymi w terenie i na mapie. 

Track trasy do pobrania

Na Rycerzową nie najkrótszą drogą

Jasne, można wejść na szlak w Rycerce, ale w Rajczy jest sporo miejsc parkingowych i za mostem na rzece Rycerka wystarczy skręcić w drugą uliczkę w lewo i po mniej więcej kilometrze drogą przez łąki jesteś na znakowanym szlaku. 

Czerwonym podążaj aż na Wielką Rycerzową. Na Małej możesz oczywiście od razu skręcić w lewo na zielony, ale jak to tak, ominąć Wielką?! Tym razem ominęłam tylko bacówkę, choć należy ona do moich ulubionych. W niedzielne, słoneczne przedpołudnie wolałam jednak posiedzieć w samotności na podszczytowej polanie. A i na szczycie przez chwilę dłuższą byłam sama, co nie jest takie oczywiste. Z Rajczy do tego miejsca jest 12 km. 

Polana, trawy złote, góry, cień

… ale jedną z najładniejszych!

To jeden z moich ulubionych szlaków, a ponieważ nie jest to najkrótsza droga na Rycerzową, jest też mniej popularny. Po drodze mijamy jedną z Karpackich Stref Mocy o nazwie Urówka, resztki nieczynnego wyciągu Białasówka i bardzo urokliwy przysiółek Młada Hora. 

Dwa pierwsze miejsca zapamiętaj – bo… jeszcze tam wrócę. 

Zachowaj czujność!

Co to są te Karpackie Strefy Mocy? Zastanawiam się i czytam tablicę informacyjną z lekkim niedowierzaniem i sceptycyzmem. 

Cytat za: Karpackie Strefy Mocy Fundacji Ganaphar

Karpackie Strefy Mocy – lokalizacje charakteryzujące się specyficznymi właściwościami energetycznymi, generowanymi w miejscach stykania się pasm górskich, których potencjał związany jest prawdopodobnie z geomagnetyzmem ziemi, szczególnie z lokalnymi wahaniami pola magnetycznego, które może być różne od zewnętrznego (ogólnego) pola magnetycznego. W tego typu miejscach odnotowano przypadki utraty orientacji i długotrwałego kluczenia w terenie.

W gwarze zjawisko to określano mianem wodzynio (błądzenia), które w skrajnych przypadkach kończyło się śmiercią spowodowaną na ogół wyziębieniem lub wycieńczeniem organizmu. (…)

W Strefie Mocy „Urówka” odnotowano zagubienia turystów oraz ludzi zamieszkujących okoliczne wioski, wydawałoby się obytych z miejscową topografią.

Inne Karpackie Strefy Mocy w pobliżu:

  1. Strefa Mocy Wiertelówka – 49°25’53.22″N, 19° 6’32.59″E
  2. Strefa Mocy Świtkowa – 49°24’13.01″N, 19° 6’26.61″E
  3. Strefa Mocy Oszast – 49°24’39.01″N, 19°11’26.93″E
  4. Strefa Mocy Jaworzyna Ujsolska – 49°25’59.04″N, 19°10’57.33″E
  5. Strefa Mocy Urówka – 49°28’29.79″N, 19° 5’57.82″E

Jak to, ja się zgubię?!

I Świtkową i Oszasta znam, Urówką zupełnie się nie przejęłam. Do czasu jednak, do czasu…

Ale najpierw były dwie piękne Rycerzowe, Wielka i Mała, z fantastycznymi widokami. Tatry jak na dłoni, Gorce, Wyspowy… A nawet Mała Fatra z charakterystycznym Rozsypańcem. 

Jakże przyjemnie zapowiadało się poznawanie Muńcoła i jego rezerwatu, utworzonego w 1961 roku. Wygląda na to, że wrócę tu wiosną podziwiać kwitnące połacie śnieżyczki przebiśnieg (Galanthus nivalis). 

Najpierw jednak podejście na Kotarz 1107 m n.p.m. I w końcu Muńcuł 1165 m n.p.m.

Muńcuł, Beskid Żywiecki, dziewczyna

Pod szczytem jest mniejsza niż na Rycerzowej, ale również przyjemna polana.
Stąd już planuję szybko zejść do Ujsół, a tam wypatrzoną na mapie ścieżką przez Urówkę 796 m n.p.m. wrócić na czerwony szlak. 

A jednak się zgubiłam!

Najpierw jednak zaatakowały mnie robale, czyli latające kleszcze, czyli strzyżaki sarnie – podstępne, żywotne i wyjątkowo dożarte bestie. Opryski znanymi żrącymi środkami na nie nie działają. I tak opędzając się przed chmarą po raz pierwszy zeszłam z trasy.
Jak się zorientowałam, że zielonych znaków nie ma, byłam niemal w Ujsołach. To z powrotem pod górę i właściwą drogą zejście do Danielki. I tak dorobiłam ekstra 150 m w pionie. 

Urówka ma tę moc!

W Ujsołach na leśną drogę trafiłam już bezbłędnie. Generalnie trzymaj się wyżej załączonej trasy. Jak pójdziesz bardziej w lewo to znowu spotkasz krwiożercze bestie, ale na Urówkę trafisz. I ten odcinek jesienią jest niesamowity. Wysokie złote trawy, otwarta przestrzeń i to popołudniowe światło – do zachodu coraz bliżej. Zachwyt zachwytem, zdjęcia zdjęciami, ale z radością wypatrzyłam czerwony szlak i tak jak miałam poszłam w prawo.
No w prawo przecież skręciłam! I kilometr dalej zobaczyłam resztki wyciągu… Po prawej stronie… Po prawej stronie?! No niemożliwe! Po prawej były przecież rano, jak szłam na Rycerzową, teraz powinnam je mieć po lewej, a tak w ogóle to w ogóle nie powinno mnie tutaj być!

Jak to się stało?! Pomyślałam, rzuciłam okiem na mapę i wracam. Kilometr dalej stanęłam na skrzyżowaniu z moją leśną drogą przez Urówkę i przy tablicy o … strefie mocy Urówka. Tak, tak… kluczenie, wodzenie, kłopoty z orientacją. 

Przecież w prawo poszłam! A jednak… poszłam w lewo. To znaczy prosto, bo moje „w prawo do Rajczy” było jednak jeszcze bardziej w prawo. 

Przypadek? Zmęczenie? A może jednak utrata orientacji?

Do Rajczy wędrowałam już dość żwawo, bo i zachód słońca zbliżał się nieubłaganie i jakoś nieswojo mi się zrobiło! 

Urówka odnaleziona, szlak i ścieżka przedeptane, ale jednak rozglądaj się tam bacznie! A z pewnością pilnuj trasy wyznaczonej wyżej. 

Jakieś inne propozycje na wędrowanie jesienne w Beskidzie Żywieckim? Zostaw swój pomysł w komentarzu! Innych tras szukaj TUTAJ.