Gorce? Znowu w Gorce? I to jeszcze latem, w czasie wakacji? I to zaraz po tym jak zobaczyłam kolejkę turystów czekających, by wejść na Rysy i do Wodospadu Kamieńczyka? A na dodatek okazało się, że góry ponownie otwarte są dla biegaczy, czyli wraca Gorce Ultra Trail, co uświadamiają mi właściciele kwater podczas poszukiwania noclegu. (Żeby nie było wątpliwości – nic nie mam do biegania w górach, a nawet wręcz przeciwnie! Sama wystartowałam w pierwszej edycji GUT, o czym możecie poczytać TUTAJ)
Wszystko to mogłoby wskazywać, że trzydniowy wyjazd w Gorce to bardzo zły pomysł! Czyżby? Na szczęście już po kilku kilometrach wiem, że to był bardzo dobry pomysł! Dlaczego?

Bo Gorce mają wiele zalet!

Oto pięć zalet według mnie, czyli bardzo subiektywna lista.

Zaleta 1: Magurki

W czasie tego trzydniowego pobytu Magurki zdobywamy trzy razy. To moje ulubione miejsce w Gorcach. Poza głównymi szlakami. Z dala od najwybitniejszych szczytów jak Turbacz, Gorc czy Lubań. Na dodatek na mapie szlaków turystycznych właściwie nie ma tu nic godnego uwagi, tylko plątanina nieoznakowanych ścieżek. A jednak! Ścieżek i tras tu nie brakuje. Wystarczy powiedzieć, że na Magurki i znajdującą się tutaj wieżę widokową, można dotrzeć na pięć różnych sposobów! Od krótko, ale stromo po dłużej, ale łagodnie. Żeby dobrze poznać to miejsce trzeba zaopatrzyć się w bezpłatną mapę “Enklawa aktywnego wypoczynku w sercu Gorców”.

Dlaczego te Magurki są takie szczególne? Dzięki wybudowanej w 2015 r. wieży widokowej, z której rozpościera się spektakularny widok, w tym także na oblegane przez turystów Tatry.

Sam wierzchołek porasta las, ale od szczytu w kierunku Borsuczyn ciągnie się piękna polana Magurki. O tej porze roku mieni się wieloma kolorami, między innymi odcieniami złota i fioletu.

Wycieczka na Magurki to także lekcja historii – na Przełęczy Pańska Przehyba w grudniu 1944 roku rozbił się amerykański bombowiec Liberator, przy szlaku znajduje się Kurnytowa Koliba z 1839 r. gdzie w czasie II wojny światowej stacjonowali partyzanci, a także poznać szlak kultury wołoskiej.

Zostawiam Cię z panoramą z Magurek. Dla mnie jest tu po prostu pięknie!

Zaleta 2: borówki, poziomki i maliny prosto z krzaczka

Przyjechaliśmy w Gorce w idealnym momencie. W szczycie borówkowego sezonu. Można zbierać i jeść je garściami. Słodkie, granatowe i prosto z krzaczków. Nie trzeba nawet się rozglądać. Na prawo borówki, na lewo borówki. Na początku rzucamy się na każdy krzaczek, z czasem stajemy się bardziej wybredni. Sięgamy tylko po te największe. Przypominają mi się czasy, gdy potrafiłam zebrać w lesie wiadro jagód. Teraz nie ma szans, by coś zostało na później. Garść i do buzi. Trzy mlaśnięcia. I zbieram kolejną garść.

Co dłuższy popas to oczywiście pośród dorodnych owoców. Ale borówki to nie wszystko. Pierwsze leśne owoce napotykamy zaraz na początku wycieczki. Poziomki – wołam radośnie i schylam się po maleńkie, czerwone owoce. Pycha! Niemal od początku wycieczki zamiast patrzeć pod nogi rozglądam się na boki i wypatruję poziomek.

I jeszcze maliny – trafiamy na prawdziwe gąszcze malin. Tu działa ta sama reguła – najpierw rzucam się na każdy owoc, później zatrzymuję się tylko przy krzaczkach, gdzie zbiory są obfite. Takie punkty żywieniowe na trasie to ja rozumiem! To grozi tylko jednym, że znacznie mogą się wydłużyć czasy przejść poszczególnych odcinków. A nasze łakomstwo długo jeszcze zdradzają fioletowe języki.

Zaleta 3: chaszcze i sprawdźmy dokąd ta droga prowadzi

Gdy znam już szlaki i ścieżki przyrodnicze szukam czegoś nowego. To moment, gdy działa takie magiczne hasło – a sprawdźmy dokąd ta ścieżka prowadzi. Czasem nawet nie ścieżka, ale bardzo wyraźna droga. Kilkaset metrów dalej z drogi robi się ścieżka, ścieżynka. Trawy rosną coraz gęstsze i coraz wyższe, aż w końcu nie pozostaje nic innego jak zawrócić. Wracamy, ale znowu kusi kolejna ścieżka – to może tę sprawdźmy. I historia się powtarza – droga, ścieżka, ścieżynka, ślady zwierząt, gąszcz.

Ciekawie wyglądają później nie moje wycieczki i trasy. Tym razem dzięki organizatorom Gorce Ultra Trail skorzystaliśmy z kilku takich ścieżek. A to złapaliśmy taśmy biegu na 48 km, w miejscu gdzie trasa opuszcza czerwony szlak z Przełęczy Knurowskiej i przez las sprowadza do doliny Bartoszówka, a dalej do góry przez grzbiet do doliny Forendówki. Stamtąd już ścieżką przyrodniczą wchodzimy na Magurki. A kolejnego dnia idziemy inny etap tego samego biegu – tym razem z Doliny Jaszcze nieoznakowaną drogą wchodzimy na grzbiet z żółtym szlakiem prowadzącym z osiedla Jamne. I tym sposobem lądujemy na polanie z bacówkami, kawałek za Przehybą.

Zaleta 4: polany i łąki

To co jest dla mnie kolejną zaletą Gorców, czyli polany i łąki, zawdzięczamy owcom i Wołochom – osadnikom z Bałkanów, których głównym zajęciem i źródłem dochodu był wypas owiec. Jeszcze podczas mojej pierwszej wycieczki na Turbacz (czasy ogólniaka) na Hali Wzorowej wypasano owce, a w bacówce można było kupić ser i napić się żętycy. Szałas funkcjonował w tym miejscu do 1997 roku, a 5 lat później GPN wykupił polanę wraz istniejącymi tam obiektami i w 2003 roku rozpoczął kulturowy wypas owiec.

Takich polan i szałasów zostało w Gorcach jeszcze sporo. W najlepszym momencie w Gorcach działało 29 takich szałasów. Zainteresowany? Zapraszam TUTAJ

Moje ulubione polany? Patrz punkt pierwszy, czyli oczywiście Magurki. Na polanie pod Turbaczem jest zwykle sporo turystów, więc ja wolę zatrzymać się na Jaworzynie Kamienieckiej, na Hali Młyńskiej czy Gorcu Kamienieckim. Na polanie za Przehybą (żółty szlak z Osiedla Jamne) w niedzielne, piękne, słoneczne i sierpniowe popołudnie nie było nikogo. W ciszy mogłam podziwiać panoramę.

Gorczańskie polany i łąki mienią się latem kolorami. Dominują różowy, fioletowy i złoty. Rdest wężownik, wierzbówka kiprzyca, naparstnica i jeszcze wiele innych kwiatów, których nie umiem nazwać.

Zaleta 5: wciąż coś nowego do odkrycia

Nie umiem dzisiaj policzyć ile razy byłam w Gorcach. Wczesną wiosną, na majowy weekend, z okazji sierpniowego biegu, znowu na Wielkanoc, ponownie wczesną wiosną. Chyba tylko jesienią nie widziałam gorczańskich hal. Ale to zmieni się w tym roku, bo w październiku już mam zarezerwowany weekend w pewnej urokliwej chatce z widokiem na Tatry. Ile razy bym nie była udaje mi się odkryć nowe miejsca, szlaki, nieznakowane ścieżki, chaszcze. I mam jeszcze pomysł na co najmniej jeden wyjazd. W sumie to dość małe górskie pasmo, a tyle tam możliwości!

A wędrując szlakami ułożyła mi się w głowie taka rymowanka:

Łąki, owce i dzika zwierzyna to Gorczańska jest kraina
Borówki, poziomki i maliny to uroki tej krainy
Magurki, Turbacz, Lubań (Wielki) to są górskie Gorc perełki
W Tatry! W Tatry, siostro, bracie, co na Gorcach się nie znacie!